IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Michael Gregory Richards

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Michael
Dalmatyńczyk
avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 28/12/2014

PisanieTemat: Michael Gregory Richards   Nie Sty 11, 2015 2:23 am

M I C H A E L G R E G O R Y R I C H A R D S
And you've got a smile that could light up this whole town

♦ Wiek, pseudonim:
Jego wiek raczej nie jest rzeczą, z którą lubi obnosić się na co dzień. Zazwyczaj woli utrzymywać to w tajemnicy, a to tylko po to, aby bawić się z rozmówcą w zgaduj zgadulę, oczywiście. Aktualnie ma skończone dwadzieścia jeden lat,  a urodziny obchodzi piętnastego lutego; Jeżeli chodzi o pseudonim, to nikt mu takowego nie wymyślił. Spotkał się już z przeróżnym skracaniem jego imienia, a mu osobiście to nie przeszkadza.
♦ Pochodzenie, rodzina:
Urodził się w Holandii w mieście Harderwijk, położonym w największej prowincji tego państwa. W skład jego rodziny wchodzą:
- Matka, Hannah Hartsfield-Richards.
Jedna z trzech najważniejszych dla niego osób. Jest dosyć znaną pisarką, która zasłynęła dzięki swoim książkom z gatunku fantasy. Swoje dzieci wychowywała bez jakiegoś większego nacisku, toteż do dzisiaj ma z nimi dobry kontakt. Zawsze wysłucha, doradzi i porozmawia w cztery oczy.
- Ojciec, William Richards.
Właściciel dużej firmy informatycznej. Szybko jednak wyprowadził się z domu do innego miasta, aby móc tam prowadzić interesy. Do domu przyjeżdżał jedynie okazjonalnie, dlatego też jego stosunki z dziećmi są dosyć skomplikowane. Jednakże Michael nie ma mu niczego za złe i w pewnym stopniu podziwia.
- Brat.
To właśnie z jego powodu znalazł się w Bestat. Jest znacznie młodszy od Michaela, przez co ten zawsze się o niego martwi. Możliwe, że nadal traktuje go jak małe dziecko, nie odstępując go na krok, co już nieraz wytrącało jego brata z równowagi. Jednakże Michael się nie zraża i nadal obchodzi się z nim, niczym z porcelanową lalką, która mogłaby w każdej chwili rozpaść się na kawałki.


Anywhere, I would've followed you
♦ Grupa, zawód:
Należy do grupy delt, pracując przy tym jako bibliotekarz. Zrobił to jedynie z powodu swojego brata, który zapragnął pojawić się w Bestadzie. Z tego powodu, że Michael strasznie martwi się o swoje młodsze rodzeństwo, postanowił, że przyjedzie tutaj razem z nim, biorąc za niego odpowiedzialność.
♦ Ranga:
Dalmatyńczyk
♦ Orientacja, typ:
Jest przekonany, że mężczyźni w żaden sposób go nie pociągają. Chociaż może po prostu nie chce dopuszczać do siebie tej myśli. Nigdy nie był w żadnym związku z osobą tej samej płci, co nie oznacza, że nie mógłby być. Tak więc można uznać go za biseksualistę; W łóżku byłby skłonny zmieniać swoje położenie, w zależności od wymagań partnera. Jest zatem switchem.


She takes a dip in my daydreams
♦ Charakter:
- Gotowy? - rzuciłem do Michaela, gdy ten po moim niedługim oczekiwaniu otworzył drzwi. Od razu powitał mnie promiennym i szczerym uśmiechem. Może to głupie, ale taki jeden uśmiech jest w stanie poprawić mi każdy pochmurny i kompletnie nieudany dzień. Po prostu jest to osoba tego typu, która całą swoją pozytywną energię oddaje drugiemu człowiekowi.
- Właściwie to dopiero wstałem - powiedział bez pośpiechu, otwierając szerzej drzwi do swojego mieszkania. Teraz jego uśmiech był nieco zażenowany. To było do niego podobne. Nigdy nie jest z niczym punktualny. Zachowuje się tak, jakby na wszystko miał czas. Nie miałem mu tego aż tak bardzo za złe, bo sam też należę do leniwców, ale dla osoby, która go nie zna, może być to nieco denerwujące.
- Pośpiesz się. - Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że ten i tak wszystko zrobi swoim tempem i kompletnie nie zwróci uwagi na to, że ja łaskawie na niego czekam. Zawsze jest taki beztroski, wydaje się, że nigdy nic nie zaprząta tej jego główki. Czasami się zastanawiałem, czy dotykają go jakiekolwiek zmartwienia. Może przez to, że zawsze jest miły i pomocny, nie spotyka go nic złego? Przez to wszystko wypracował sobie jakieś plusy u tego tam u góry i ten postanowił, że będzie otaczał go jakimś polem siłowym, strzegącym go od zmartwień? Cholernie prawdopodobne.
Wpuścił mnie do mieszkania i zaproponował, abym rozsiadł się na kanapie. Wchodząc tutaj od razu rzuca się w oczy ta panująca czystość. Wszystko jest na swoim miejscu, wszystko tak idealnie ze sobą współgra. Nawet ten cholerny kolor ściany był tak bardzo podobny do jego osobowości. Wchodzisz do takiego mieszkania i od razu wiesz, do kogo ono należy. Zawsze był drobiazgowy i zwracał uwagę na najmniejsze detale. I to nie tylko podczas dekorowania wnętrza mieszkania. W drugim człowieku jest w stanie dostrzec to, czego ty za nic w świecie byś nie zauważył. Jest strasznie dobrym obserwatorem. Jednakże nie trzeba być równie dobrym obserwatorem, aby móc czytać z niego, niczym z otwartej księgi. Nie ma problemu z wyrażaniem swoich emocji. Chociaż trzeba przyznać, że niemożliwie często się uśmiecha. Z pewnością należy do osób, patrzących optymistycznie na otaczający je świat. Musi wydarzyć się naprawdę ciężka sytuacja, aby to doprowadziło go do płaczu. Wbrew pozorom, nie jest trudno go zranić. On zawsze obchodzi się z ludźmi jak z czymś delikatnym. Nigdy nie chce zranić drugiego człowieka i tego samego od niego wymaga. Gdy już jednak usłyszy od kogoś kilka negatywnych słów, stara się urazę trzymać w sobie. Bierze to sobie do serca i stara się poprawić na lepsze. Oczywiście nie zawsze jest to wykonalne. Musi liczyć się z tym, że nie zadowoli wszystkich w stu procentach, i że nigdy nie stanie się ideałem.
Niektórzy wykorzystują jego dobroć, a Michael czasami tego nie zauważa. Cieszy się z tego, że jest potrzebny i próbuje sprawić, żeby podołał zadaniu jak tylko najlepiej potrafi. Czy zatem można powiedzieć, że momentami jest naiwny? Tak trochę.
Najzabawniejsze w nim jest to, że nieważne jak bardzo jakaś osoba go nienawidzi, on i tak jest w stanie zauważyć w niej pozytywne strony. Nie ma raczej w zwyczaju, aby się na kimś mścić czy coś w tym stylu. Nie oznacza to jednak, że nie jest w stanie chować w sobie do kogoś urazy. Zdarza mu się czasami za bardzo rozpamiętywać jakieś zamierzchłe czasy, co raczej nie wiąże się z niczym dobrym.
Wparował nagle do pokoju, już wyszykowany. Jego wejście smoka wytrąciło mnie z zamyślenia, z powrotem stawiając na ziemi. Znów posłał w moją stronę pogodny uśmiech, przepraszając przy tym za zwłokę. Cieszyłem się, że mogłem uznać go za swojego przyjaciela. Jest on z pewnością jedną z niewielu osób, której warto nadać ten tytuł.
♦ Wygląd:
To była ciężka noc. Przez co najmniej dwie godziny przewracał się z boku na bok, z nadzieją, że w końcu znajdzie odpowiednią dla siebie pozycję. W jednym miejscu było za gorąco, w drugim pościel dziwnie się układała i niewygodnie wbijała mu się w ciało. Wszystko nie tak. Zostawienie jakiejś części ciała poza łóżkiem też nie wchodziło w grę. Kto wie, jakie niebezpieczeństwa czyhają tuż za rogiem i tylko wyczekują na taki moment? Nie zamierzał narażać swojego życia, aby o tym się przekonać.
Koniec końców, po tylu licznych próbach, w końcu nadszedł upragniony sen, który ostatecznie i tak nie zapadł mu w zakamarkach jego pamięci. Ile on by dał, aby móc kontrolować swoje sny, a potem miło o nich wspominać. Jednakże wszelkie próby i tak zawsze szły na marne. Nawet liczne porady z książek czy internetu tu nie pomagały. Po prostu nie było na to lekarstwa.
Pomimo tak niewielkiej liczby przespanych godzin, o dziwo się wyspał. Nie miał problemu ze wstaniem, a w łóżku nie wylegiwał się za długo. Telefon wskazył zaledwie, albo już, godzinę dziewiątą. Po kilku ziewnięciach wstał, przeciągnął się i przeczesał swoje czarne włosy, które po chwili i tak znów zaczęły opadać mu na czoło.
- Niedługo będę musiał was przyciąć - powiedział teoretycznie do siebie, obracając w palcach jeden kosmyk. Nie żeby właśnie rozmawiał ze swoimi włosami. Bardziej niepokojące by się to stało, gdyby te nagle zaczęły mu odpowiadać. Sam by się przeraził. Aż tak źle to chyba z nim nie jest.
Po krótkim monologu, udał się do łazienki. Spojrzał w lustro, z nadzieją, że tym razem zastanie w nim coś innego, niż zazwyczaj. Och, raczej nic z tego. Nadal te same piegi na twarzy, ramionach, rękach i... nogach. Nawet na nogach. Jeszcze tego brakowało, żeby i jego wnętrzności były w plamki. Dla podkreślenia sytuacji powinien sprawić sobie dalmatyńczyka. Byłaby z nich zgrana para. Tak, trzeba się nad tym dogłębnie zastanowić. Jednakże wracając do rzeczywistości... Nie pogardziłby chociażby innym kolorem oczu. Te brązowe wydawały mu się takie... nijakie. Zwyczajne, niewyróżniające się. Nie miał też zamiaru nosić soczewek. Chciałby być dumnym posiadaczem niebieskich bądź też szarych oczu. Wtedy może każdy odwracałby uwagę od jego prawie ciągłych rumieńców, widocznych na tej opalonej twarzy. Tak, zazwyczaj opala się bardzo szybko. Nie żeby wolał być biały jak mąka. W sumie na to nie ma co za bardzo narzekać, bo i do Murzyna mu daleko. I czemu on do cholery zawsze szczerzy się jak niedorozwinięty? Na tej pociągłej twarzy aż za często można spotkać uśmiech od ucha do ucha. Może powinien o tym wszystkim pożalić się w liście do świętego? Może cudem pewnego dnia obudzi się innym człowiekiem? Zawsze w grę wchodzi operacja plastyczna, przynajmniej jeżeli chodzi o rysy twarzy. Jeżeli jednak by tak pomyśleć o tym, ile to było nieudanych zabiegów, to już woli żyć z tym swoim lekko zadartym nosem. Cieszył się chociaż z tego, że nie jest jakimś kurduplem i jednocześnie nie wadzi głową o sufity. Mógłby jedynie ważyć trochę więcej, bo całkiem niezłe z niego chucherko.
Przekręcił głowę w bok, rzucając sobie ostatnie spojrzenie. Michael, bo jeszcze popadniesz w jakąś depresję, i co będzie? A to do ciebie nie byłoby podobne. Uśmiechnął się do lustra i sięgnął po pastę do zębów. Nałożył ją na szczotkę i zaczął szorować swoje białe zęby, które tak często się ukazują przy każdym większym, serdecznym uśmiechu.
Gdy skończył, udał się do swojej szafy. Z tym już nie ma aż tak dużego problemu. Po prostu bierze jakąś pierwszą, lepszą bluzkę z brzegu, najczęściej z nadrukiem i do tego spodnie, zwężane przy nogawkach. Jego rzeczy zazwyczaj są koloru czarnego, chociaż zdarza się niekiedy także biały bądź jakaś jedna z ciemnych barw. W zimę na jego stopach spoczywają czarne trapery, a w cieplejsze dni ubiera trampki w różnych odcieniach. Ot, cały Michael. Jeszcze tylko przeczesze włosy i jest gotowy do wyjścia.
- Dalmatyńczyku, nadchodzę - rzucił na pożegnanie i zatrzasnął za sobą drzwi.


Have you got colour in your cheeks?
♦ Słabe strony:
- od wszystkiego szybko się uzależnia. Nieważne czy to właśnie jakiś zapach, osoba czy może używka.
- niezwykle niecierpliwy. Ciężko jest mu czekać na cokolwiek, a przez zbyt długie oczekiwania, irytuje się. Najlepiej, jakby miał wszystko na zawołanie.
- zbyt uległy. Podczas wszelkich konfliktów stara się dostosować do swojego rozmówcy. Rzadko broni swojego zdania, nawet wtedy gdy wie, że to on ma w stu procentach rację.
- zbyt duża obsesja na punkcie swojego brata. Martwi się o niego, jakby ten miał zamiar zaraz się rozlecieć.
♦ Ciekawostki:
- gdy kłamie, jego uszy robią się czerwone.
- jego całe ciało pokryte jest licznymi piegami.
- nienawidzi gorzkiej kawy.
- uwielbia wszelkie herbaty.
- potrafi grać na skrzypcach i pianinie.
- ceni ład i porządek, zatem nienawidzi, gdy ktoś bałagani.
- ma słabość do wina, aczkolwiek ma strasznie słabą głowę.
- nie przepada za zapachem papierosów i ogólnie jest negatywnie do tego nastawiony.
- kolejną jego słabością są ładne zapachy. Kupuje masę różnych perfum oraz kadzidełek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 13/11/2014

PisanieTemat: Re: Michael Gregory Richards   Nie Sty 11, 2015 2:44 am


Akceptuję



( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Michael Gregory Richards
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Fajna muzyka :)
» @caarterdodgerofficial

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bestat :: Postaciowo :: / Kartoteka-
Skocz do:  



Upadli
BlackButler
Półwysep Memente
Cursed
HogwartDream
Halo PBF
~**~
I love PBF
Dark side of internet.
Vampire Knight
Współpraca & Toplisty