IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Klub "Morskie Oko"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 13/11/2014

PisanieTemat: Klub "Morskie Oko"   Sob Gru 27, 2014 11:25 pm

W okolicy domu, w którym mieszkasz znajduje się bar. Jest to niczym wyróżniający się bar od pozostałych, zapach alkoholu i widok upitych osób, w tym także młodzieży, to przecież nic nowego. Niektóre osoby proponują sobie nawzajem drinka, a z kolei inne próbują tobie coś do niego dosypać. Różnorodność napojów jest tak wielka, że mieści się w dwóch menu. Niektóre są dla tych większych smakoszy, którzy mogą pić do bólu, a potem rano daje to wielkie efekty, oraz dla tych ze słabszą głową oraz żołądkiem. Na środku znajduje się parkiet, na którym już nie jeden wywinął orła po pijaku. Muzyka niekiedy jest tak głośna, że nie słychać tłuczonego szkła. Przystojni kelnerzy nie raz są zaczepiani ze strony klientów. To właśnie tu topisz swoje smutki i wydajesz bez namysłu pieniądze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sirius
Kot z Cheshire
avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 04/01/2015

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Czw Sty 08, 2015 4:51 pm

Bywają takie momenty w życiu każdej osoby, że ma ochotę po prostu pobyć sama. nieważne jak bardzo towarzyską może być osobą, każdy czasem potrzebuje chwili odetchnięcia od codzienności i zagłębienia się we własnych potrzebach. Nawet osoba, taka jak Sirius, który zazwyczaj zajmuje się problemami i niechęcią do świata, wykazywaną przez innych ludzi. Nie żyje tylko po to. Ma też swoje potrzeby. Tak więc, raz na jakiś czas, blondyn robi gdzieś wyskok. Nie utrzymuje bliskiej znajomości ze zbyt szeroką grupą osób w tym miejscu, tak więc może sobie pozwolić na oddanie swojej ulubionej 'zabawie'. Jest nią bowiem obserwacja ludzi w ich naturalnym środowisku. W Bestat jest to o tyle zabawniejsze, że brak kobiet często wywołuje skoki agresji, czy napięcia u przedstawicieli samców. Niektórzy radzą z tym sobie tak, że szybko zastępują sobie brak partnerki kimś o cechach odpowiadających kobiecej urodzie, inne osoby natomiast zajmują się zabawą i pracą, co zastępuje im niektóre bodźce i pozwala ominąć konflikty. Niektórzy jednak sobie po prostu nie radzą, co najlepiej widać w takich miejscach, jak to. Klubów w Bestat nie ma zbyt wiele, a ten konkretny już jakiś czas temu Sirius upatrzył sobie za obiekt czysto rozrywkowy. Nie czuje bowiem oporu przed opuszczaniem swoich spokojnych czterech ścian w Arkadii i zejściem tu. Tu jest bowiem ciekawiej, gdyż ludzie są bardziej naturalni i prości. Swój czarny płaszcz przewiesił przez oparcie krzesła, na którym siedział. Dziś pił, wyjątkowo, szkocką. Blond włosy zebrane miał do tyłu, w kucyk na karku. Siedział przy jednym ze stolików, nieco na tyłach sali. Miał z tego miejsca bowiem bardzo dobry widok. Chłód wieczoru zapędził do klubu szukających rozrywki i ciepła klientów, tak więc było kogo obserwować. Jako jedna z niewielu osób, siedział sam. Barman już go rozpoznawał, tak więc długo po dolewki zwykle nie czekał. Teraz jednak po prostu obserwował, nieco znużony, bo jak dotąd nic się jeszcze interesującego nie wydarzyło, ale może dlatego, że godzina była jeszcze dość wczesna, a klientela zbyt trzeźwa...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rumcajs
Seryjny Morderca
avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Czw Sty 08, 2015 6:26 pm

Jednak nie każdy ma tyle luksusu. Inni muszą przyjść na umówione spotkanie zawodowe, obgadać, co i jak i ewentualnie później może pozwolić sobie na odrobinę relaksu, o ile będzie on wskazany. Tak było przynajmniej w przypadku Rumcajsa. Najbardziej nienawidzi spóźnialskich, którzy po pewnym czasie dzwonią do Ciebie i odmawiają spotkania, przekładając go na kolejny dzień. Nerwicy można przez to nabawić.
Pierwsza połowa dnia jakoś przeleciała. Ot, zrobił zakupy do mieszkania, trochę się poszwendał po mieście, obczaił jakieś nowe miejsca, poszedł na siłkę i wrócił do domu. Tam trochę zbijał bąki, zrobił sobie coś do jedzenia i wyszedł na umówione spotkanie, które miało odbyć się w klubie "Morskie Oko". Nie do końca wiedział, jakiego zlecenia miał się spodziewać. Czasem są to zbyt banalne zadania do zrobienia, ale czasami... czasami potrzebuje wielu tygodni na zrealizowanie pierwszej części zlecenia. Jednak dzisiaj nie było mu dane usłyszeć nawet słowa o czymś takim.
Przyszedł do klubu i zasiadł wygodnie na stołku barowym, dając swoja skórzaną kurtkę na kolana. Zamówił swoje ulubione whisky, aby mógł czymś pyska zająć na czas czekania. Pół godziny, godzina, dwie... Dało się zauważyć, że jest już nieco podenerwowany. Wypił parę szklanek whisky, później przeszedł na litrowe piwo. Siedział sam przy barze. Póki co nie potrzebował żadnego towarzystwa. Od czasu do czasu wymieniał parę zdań z barmanem i to mu w zupełności wystarczało. Ale ile można czekać? Poddenerwowany, nagle wyszedł z klubu, zostawiając kurtkę na krześle. Na zewnątrz spalił dobre dwa papierosy pod rząd i kiedy tylko uspokoił swoje nerwy, wrócił do środka. Dopił piwo i kiedy już miał zamiar się zbierać, zadzwonił do niego telefon. Odebrał go i zaraz usłyszał, że spotkanie odbędzie się jutro dokładnie w tym samym miejscu. Westchnął cicho, stał tak przez chwilę w miejscu i wrócił do baru i usiadł na krześle, na którym całkiem niedawno siedział. Zamówił kolejne piwo i potarł dłonią o czoło. Dobrze, że ma mocną głowę do alkoholu. Będzie mógł sobie porządnie wypić i rozładować emocje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sirius
Kot z Cheshire
avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 04/01/2015

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Czw Sty 08, 2015 6:58 pm

Po pewnym czasie, po raz kolejny przesuwając wzrokiem po sali, w celu odnalezienia jakiejś ciekawej persony, zawiesił wzrok przy samym barze. Barman bowiem, akurat rozmawiał z siedzącym przy ladzie klientem. Sirius przyglądał się właścicielowi rudych włosów znad swojej szklanki, zastanawiając się nad tym, jakiż to mógłby być cel jego pobytu w tym miejscu. Każdy ma bowiem jakiś cel, prawda? Patrzył więc, co jakiś czas odwracając wzrok, przecież gdyby przyglądał mu się zbyt długo, mężczyzna mógłby to 'poczuć'. Skończył kolejną szklankę, dolał sobie znów do pełna, z butelki, która stała na stoliku, niedaleko przed nim, po czym znów wrócił do obserwacji. Po długim czasie obserwacji, Whitewing doszedł do wniosku, że rudowłosy na kogoś czeka. Cała jego mowa ciała na to wskazywała. Zaczynał się już bowiem niecierpliwić, co znaczyło, że ktoś się spóźniał i to zapewne już od dłuższego czasu. Sirius obserwował sobie, po czym zerknął na swoją do połowy już opróżnioną butelkę, drogiej szkockiej. Obiekt jego obserwacji odebrał telefon i zaczęła się gra, którą lubił. Nie krzyczał z nerwów, znaczyło bowiem, że albo ma pokorny charakter, co byłoby dość dziwne przy takiej posturze i sposobie ubierania, albo osoba z którą rozmawia w jakiś sposób jest istotna. Po zakończeniu rozmowy zareagował jak każdy wkurzony facet, który potrafi nad sobą zapanować. A szkoda. Sirius uznał, że mężczyzna będzie tu teraz siedział, do póki nie ochłonie, nie zaleje się w trupa, lub jakiś inny bodziec nie zmusi go do wyjścia. Blondyn wyjął notes i długopis i zanotował, już zdecydowanie pochylonym pismem, swoją obserwację. Po pewnym czasie butelka została opróżniona, zgarnął swój płaszcz i podszedł do baru
- Jeszcze jedną Will, poproszę.
Akcent angielski zdecydowanie dawał o sobie znać, może nie był kompletnie pijany, ale już dało się ocenić, że trochę wypił. Barman pokręcił głową i postawił na ladzie kolejną drogą flaszkę szkockiej. Sirius westchnął, zastanawiając się, czy mu się chce. Najwidoczniej póki co nic nadzwyczajnego się nie wydarzy. Wrócił do swojego stolika, postawił butelkę, napełniając już po chwili szklankę, po czym wyszedł na moment przed klub, zapalając papierosa. Oparł się o framugę okna i zerkał co jakiś czas na swój stolik. Nie było dużego ruchu, raczej mu go nikt nie zajmie. No i kto by się połasił na taki drogi alkohol, nie wszystkim on pasuje...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rumcajs
Seryjny Morderca
avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Czw Sty 08, 2015 10:48 pm

Nie zauważył, ani nie poczuł tego, że był i nadal jest obserwowany. Raczej był bardziej zajęty swoją osobą i niewielkim problemem. Wyjątkowo nie robił z tego powodu aż tak wielkiej szopki. Może po prostu nie miał ochoty na problemy i spowiadanie się przed policją. Czasem owszem, zdarzy się, że z kimś wymieni pięście, bo nerwy wychodzą już nosem. Ewentualnie znajdzie się jakiś debil i będzie prosił się o to, aby mu po prostu przywalić. Ale teraz? Teraz nawet nie miał na kim się wyżyć, a wrzeszczenie w miejscu publicznym do słuchawki nie jest najlepszym pomysłem. Jutro odreaguje, tak, ale teraz... Teraz zajmie się piciem piwa. A potem pójdzie na parkiet i znajdzie sobie kogoś na jedną, upojną noc.
Gdy jego trunek uzupełniał połowę naczynia, w ten przy barze zagościł jakiś mężczyzna o wybitnie długich, blond włosach. Jakby miał być szczery, to pierwszy raz w życiu widzi takie włosy. Zawiesił chwilę na nim oko, upijając kolejnych solidnych łyków gorzkiego napoju. Ale tak samo szybko zniknął, jak się zjawił. Nie odprowadził go wzorkiem. Może byłby dobrym materiałem na jedną noc, jednak miał do tego człowieka jakieś "ale".
Im więcej Anthony wypije, tym częściej chce mu się palić. Bez żadnego zastanowienia, wstał po raz kolejny od baru, tym razem zabierając ze sobą kurtkę i nakładając ją na siebie, wyszedł przed klub. Wyjął paczkę fajek i właśnie dopiero teraz ogarnął, że mu się one skończyły. Zaklął siarczyście pod nosem, rozglądając się dookoła, czy przypadkiem ktoś nie użyczyłby mu papierosa. Właśnie wtedy dostrzegł smukłą sylwetkę o tych samych włosach, które widział przy barze. Miał papierosa. Może miał ich trochę więcej? Podrapał się po brodzie i ruszył w jego stronę.
- Siema, masz może użyczyć fajka? Właśnie mi się skończyły - przyznał, teraz w zasadzie przyglądając mu się bardziej uważniej niż wcześniej, choć przy takim oświetleniu było to ciężkie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sirius
Kot z Cheshire
avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 04/01/2015

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Pią Sty 09, 2015 2:35 pm

Sirius nigdy nie spieszył się przy paleniu. Po co. Co prawda wieczór był dość chłodny, ale nie przeszkadzało mu to na tyle, by zaraz miał kopcić jak lokomotywa na węgiel. Powoli dopalał już swój papieros, zastanawiając się nad tym, że spadające z góry płatki śniegu niemal zawsze mają tę samą intensywność opadu, nie tak jak poza Bestat, aż tu z zamyślenia wyrwał go głos mężczyzny. Najpierw spojrzał prosto w jego stronę, ale zarejestrował, że patrzy za nisko, więc musiał unieść wzrok nieco wyżej. No i dostrzegł swój wcześniejszy, rudy, obiekt obserwacji, teraz stojący tuż obok. Milczał chwilę, bo uznał to za zabawne, po czym odepchnął się lekko od framugi, prostując się i wyciągnął z kieszeni płaszcza paczkę, niemal pełną fajek. Otworzył ją bowiem całkiem niedawno, zawsze miał ze sobą przynajmniej dwie, a jedną już dziś wypalił.
- Jasne. Częstuj się.
Odpowiedział, puknął w denko paczki, powodując tym samym obruszenie papierosów i wysunięcie kilku wyżej i wysunął paczkę w kierunku mężczyzny. Dopalił swój papieros, po czym puścił go na ziemię i przydepnął.
- Nieudany wieczór? Wnioskuję po twojej minie sprzed chwili.
Wskazał skinieniem głowy w kierunku, gdzie wewnątrz lokalu znajdował się bar. W zasadzie nie musiał zaczynać rozmowy, ale uznał, że jest ciekaw jak się ona potoczy, skoro już nadarzyła się ku temu okazja...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rumcajs
Seryjny Morderca
avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Pią Sty 09, 2015 4:09 pm

Fakt, Dragon zdecydowanie przewyższał wzrostem tego człowieka. Zresztą, co się dziwić, kiedy posiada prawie dwa metry wzrostu. Trochę dużo, dość nieprzeciętnie. Z pewnością nadawałby się na jednego członka w drużynie koszykarskiej. Byłby prawym skrzydłowym i z jego determinacją, nikt nie byłby wstanie się z nim równać.
Kiwnął do mężczyzny głową w podzięce i poczęstował się papierosem, uprzednio jednak zapinając kurtkę pod samą brodę. Co jak co, ale przyznać musiał, że było trochę chłodnawo. Ostatnio wychodził bez kurtki i ten jeden raz z pewnością mu wystarczy. Wyjął z kieszeni od spodni zapalniczkę i odpalił fajka, dym wypuszczając nosem, tak, aby nie dmuchnąć na blondyna. Spojrzał na mężczyznę, kiedy tylko się do niego odezwał. Wykrzywił wargi w dość mało sympatycznym uśmiechu, zaciągając się po raz kolejny. Oczywiście nie przyszło mu do głowy, że facet mógł go po prostu obserwować.
- Ta, trochę. Ale jeszcze mam długą noc, więc może uda mi się to naprawić - stwierdził, opierając się o ścianę budynku i schował jedną dłoń do kieszeni, aby tak nie marzła jak druga. Zerknął na niego raz jeszcze, szybko jednak wracając wzrokiem przed siebie, gdzie stała jakaś grupka gówniarzy i udawali, że są fajni.
- Długo zapuszczałeś? Włosy w sensie. Pierwszy raz widzę u faceta tak długie, zadbane włosy. Szczególnie jasnoblond włosy - rzucił jakimś temat, pytając zarazem z czystej ciekawości o czuprynę mężczyzny. Poza tym, jak już tamten zaczął do niego mówić, to trzeba odwdzięczyć się tym samym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sirius
Kot z Cheshire
avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 04/01/2015

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Sro Sty 21, 2015 2:09 am

On sam nie czuł chłodu. Może to wina tego ile już wypił? Tak. Na pewno tak. Zapalił kolejną fajkę i powoli wypuścił dym z ust, zastanawiając się nad tym, jaki charakter ma ten człowiek. Wygląd, sposób patrzenia i mimika nie należały bowiem do całkowicie zwykłej osoby. Takie poznaje się od razu. Jaka historia kryje się za tą osobą? Sirius był bardzo ciekaw. Alkohol podpowiadał mu, że nawet bardziej, niż powinien. Ale rozsądek jeszcze mu pomagał, więc nie zasypał rozmówcy stertą pytań. Puki co.
- Fakt młoda. A jutro znów to samo...
Wypuścił luźną myśl. Siriusowi bowiem wydawało się, że każdy dzień tutaj jest dla niego bardzo podobny. Jakby nic się nie zmieniało. Może to przez spokój tego miejsca? Ale przyjdzie czas, że ktoś się złami i wtedy będzie miał sporo roboty... Jednak to jeszcze nie teraz. Wegetował w rutynie. Z ponurych myśli wytrąciło go pytanie. Strzepnął papieros i zerknął na długi ogon swoich zebranych włosów.
- Hm? A. Długo. Właściwie odkąd pamiętam tylko podcinałem końcówki.
Odparł. Sporo osób wokół zawsze o nie pyta. W końcu są oryginalne. Słyszał już dość razy, że mężczyźnie takie nie pasują, ale porównywalnie dużo głosów mówiło, że dobrze mu z nimi. Przywykł, chyba by czuł się źle, gdyby je ściął. Radykalna zmiana wyglądu mogłaby wpłynąć na jego charakter, a dobrze mu z nim było tak jak jest. Wypalił do końca następnego papierosa i znów go przydepnął. Nawyk...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rumcajs
Seryjny Morderca
avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Sro Sty 28, 2015 6:58 pm

Faktycznie, Rumcajs nie należał do normalnych osób. Miał nietypowy zawód, wręcz niespotykany. A może niechciany? Generalnie nie wychwalał się nim na prawo i lewo. Wolał mówić, że działa na własną rękę, zajmuje się czymś dorywczym i jakoś sobie radzi, niż powiedzieć od razu wprost, że jest jednym z najlepszych najemników z miasta, z którego właśnie całkiem niedawno przeprowadził się. Nie widział potrzeby mówienia tego od razu, aczkolwiek może być znany z jakiś gazet lub zwykłych wiadomości.
- No nie? Kolejne problemy i tak dalej - stwierdzając to, strzepał kiepa i zaraz ponownie zaciągnął się papierosem. Dość mocno, chcąc poczuć ten silny smak tytoniu. Był on nieco inny niż te, które on kupuje na co dzień. Ale smakowały mu. Może jednak czas zmienić markę kupowanych fajek? W końcu ile lat można palić ciągle te same papierosy.
Kiedy mężczyzna odpowiedział mu na pytanie odnośnie włosów, ten odruchowo spojrzał się na swoje. Zupełnie inna bajka. Arthura włosy sięgały gdzieś poza łopatki, zaś tego kolesia zakrywały całe plecy, a i tak były one spięte w kuca. Coś niezwykłego, można rzecz. Ile trzeba mieć cierpliwości do takich włosów...
- No to nieźle. Podziwiam, szczerze mówiąc. Mi aż tak bardzo nie chciałoby się ich zapuszczać - stwierdził, dopalając papierosa (generalnie papierosy palił wyjątkowo szybko, tak już miał) i rzucił niedopałek w górę śniegu, odbijając się plecami o ścianę, o którą właśnie się opierał, aby móc ruszyć z powrotem do klubu. Nie miał już ochoty patrzeć na zapite twarze szczeniaków. W zasadzie...
- Chciałbyś może chwilowego towarzystwa? - zaproponował, kierując się w stronę drzwi od klubu, które otworzy, chcąc najpierw przepuścić w nich jasnowłosego. Ot, nutka dżentelmena obudziła się w nim.
- Arthur jestem, jak coś. Możesz mi mówić Dragon - stwierdził jeszcze (przedstawiając się drugim imieniem, nie chciał zdradzać tego pierwszego), zanim doczekał się odpowiedzi od nieznajomego. A może nieznajomy zaraz stanie się jego znajomym od problemów? Cóż, czas pokaże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sirius
Kot z Cheshire
avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 04/01/2015

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Sro Sty 28, 2015 11:31 pm

Sirius nie odpowiedział od razu. Jak on by chciał, żeby chociażby jeden problem spadł mu na głowę. Tymczasem jednak jedynym jego zmartwieniem był ich dojmujący brak. Nic. Powoli palił następny papieros. Temat włosów zbił go nieco z zamyślonych torów. Wrócił na ziemię i sam również zerknął na czuprynę swojego rozmówcy.
- Cóż, twoje nie są takie znowu krótkie, by posiadanie aż tak długich włosów mogło zaskakiwać. Jednak fakt, czasem to udręka, ale jak się jest przyzwyczajonym przestaje się na to zwracać uwagę.
Rozmówca wypalił papieros i wyraźnie zbierał się, by wrócić do środka. Siriusowi nie spieszyło się zanadto, ale w momencie gdy został zapytany o tymczasowe towarzystwo, uniósł lekko brew i stwierdził sam do siebie, że czemu nie? Zawsze siedział sam, w końcu to jakaś nowość. Kiwnął głową, po czym zaciągnął się kilka razy mocniej, wypalając tym samym papieros. Zwykle wolał palić powoli, ale i on od czasu do czasu się spieszył. Wyrzucił niedopałek gdzieś w śnieg, po czym skorzystał z przytrzymanych drzwi
- Sirius. Miło mi. A jak wolisz, żebym ci mówił?
Odpowiedział. Nieco zagadkowy ton mu się wkradł, ale tylko dlatego, że wplótł kawałek swojej pracy w zwykłą rozmowę, bowiem to co odpowie mu teraz ten mężczyzna, powie mu nieco o jego charakterze, lub też nie, wciągnie w kolejną sieć pytań. Sirius uśmiechnął się lekko
- Skoro tak, to nie przeszkodzi ci zapewne, jeśli zaproszę cię do stolika. Ale nie wiem, czy gustujesz w szkockiej, bo mam akurat całą butelkę dla siebie.
Zaproponował, wskazując kierunek, gdzie pozostawił samotną butelkę i część swoich rzeczy, przy stoliku. Cóż, zawsze to lepsza opcja niż bar, ale różne są upodobania. Czekał więc na odpowiedź. Arthur zaproponował towarzystwo, on więc poczuwał się do propozycji lepszego miejsca do siedzenia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rumcajs
Seryjny Morderca
avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Czw Sty 29, 2015 10:03 pm

- Wiesz, do połowy pleców, a do samego pasa... jednak trochę różnicy jest, nie uważasz? W każdym razie podziwiam za długość i wytrwałość - rzucił jeszcze przed zebraniem się do klubu, gdzie na niego czekało przyjemne ciepło i kolejne wydanie pieniędzy.
On jakoś nie miał ochoty siedzieć na zewnątrz. Może to przez chłód? Może przez dzieciaki? Wyjątkowo dużo ich tutaj było. Aż za bardzo nie miał kogo poderwać. Najgorsze jest to, że chciał wyrwać jakąś panienkę, a żadnej tutaj nie było... No cóż, będzie musiał się zadowolić tym, co będzie. Ale póki co spędzi trochę czasu z jasnowłosym, a dalej zobaczy się, w którą stronę to wszystko pójdzie.
Wszedł za nim do środka, nie zauważając, że za nim ktoś też idzie. W sumie ta osoba w mało kulturalny sposób przepchała się przez nich, co trochę zirytowało Rumcajsa. Dobrze, że zacisnął zęby i nic nie powiedział.
- Mi również. Hm, mi to obojętne. Mów jak Ci wygodnie, serio - stwierdził, prawdopodobnie trochę mówiąc o swoim charakterze, acz nie musiał. Naprawdę mu było obojętne, kto jak na niego mówił, do póty nie były to słodkie zdrobnienia oraz rzucane wyzwiska w jego osobę. Tak generalnie starał się tolerować wszystko. I tak najczęściej do niego mówili Rumcajs, ale tak generalnie nie przedstawiał się. Miał swoje powody, których raczej nie zdradzi.
- Nie, nie przeszkodzi. Bardzo chętnie skorzystam z zaproszenia - odparł, robiąc chwilę przerwy i nawet delikatnie się uśmiechnął - Wolę inne trunki, ale nie przeszkadza mi ona - przyznał, udając się teraz z Siriusem do jego stolika, przy którym całkiem niedawno siedział całkiem sam. Zdjął kurtkę, usiadł przy stoliku i położył ciuch dosłownie obok siebie.
- A ty? Miałeś parszywy dzień czy raczej nużąca codzienność? - spytał z ciekawość, zarazem przerywając tą paskudną ciszę między nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sirius
Kot z Cheshire
avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 04/01/2015

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Czw Lut 05, 2015 2:45 pm

Uśmiechnął się, unosząc tylko kącik ust
- Kilka lat różnicy, no i kwestia uporu. Każdy ma jakieś swoje granice i upodobania.
Wzruszył ramionami i wszedł do środka. Różnica temperatur między dworem, a wnętrzem klubu była znacząca. Na tyle, że Sirius nieco się skrzywił. Pierwsze wrażenie zawsze mu nie pasowało. Jednak już po chwili przyzwyczaił się i rozejrzał przelotnie. Nie zauważył spięcia swojego rozmówcy, wywołanego przypadkowym przechodniem. Nie patyczkował się i już w czasie drogi do stolika zdjął z siebie swój ciemny płaszcz, przewieszając go przez rękę. Odpowiedź rudowłosego mężczyzny pozostawił bez komentarza. Cóż, czyli nie był to człowiek przesadnie pyszny i dumny. Przynajmniej nie na pierwszy rzut oka. Po zaproszeniu mężczyzny do stolika i zaproponowaniu mu szkockiej znów tylko przelotnie się uśmiechnął
- Cóż, jak wyjątkowo ci nie będzie pasować, to zawsze mają tu inne trunki. Ja sobie z tą flaszką poradzę i sam.
W jego wypowiedzi wyczuwało się lekki żart. Cóż, Sirius nie miał zamiaru być spiętym, czy zamkniętym. Skoro już nie miał spędzać wieczoru sam, to miał zamiar z tego faktu skorzystać. Gdy już doszli do stolika, Sirius usiadł na swoim miejscu i położył płaszcz na eleganckiej torbie, którą miał ze sobą. Zerknął na swoją szklankę i doszedł do wniosku, że przydałaby się jeszcze jedna zawiesił się na tym przez chwilę, by w końcu podnieść wzrok nad stolikiem, ponownie do oczu Rumcajsa.
- Przyznam szczerze, że męczy mnie monotonia w tym miejscu. Nie mam zbyt, jakby to ująć, brawurowej pracy, tak więc po takim czasie jak tu siedzę, no cóż... Podejrzewam, że ktokolwiek inny mógłby dostać już lekkiego bzika.
Podsumował i zaśmiał się lekko. W sumie miał rację. Nuda potrafiła być dla ludzi zgubna, niemal tak samo jak nadmierny stres.
- Przepraszam na moment.
No i wylazła z niego ta kultura angielska, wstał, poszedł do baru i już po chwili powrócił z drugą szklanką, którą postawił przed rudowłosym.
- No więc, Arthurze, może będę nieco bezczelny, ale zdradzisz mi czym ty się zajmujesz, w tym niemożliwym miejscu?
Blondyn nalał najpierw Rumcajsowi, a potem sobie do szklanki, po czym upił kilka łyków ze swojej. Uznał, że praca to w sumie luźny temat, a że skoro sam już odrobinę o swojej zdradził, to pociągnął go dalej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rumcajs
Seryjny Morderca
avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Nie Lut 08, 2015 2:32 pm

- Też prawda - dodał jeszcze tuż po wejściu do klubu. Całkiem możliwe, że przez mały hałas, mężczyzna mógł nie słyszeć słów Rozbójnika. W zasadzie powiedział je bardziej do siebie niż do niego, no ale mniejsza.
Dotarli do stolików, gdzie każdy z nich zajął odpowiednie miejsce. Sirius usiadł tam, gdzie wcześniej siedział, natomiast Rumcajs musiał wybrać sobie te odpowiednie miejsce, na którym będzie siedział trochę czasu. Musiało być wygodnie i też takie było. Ciepło w pomieszczeniu powoli go rozgrzewało, dlatego zdjął z siebie kurtkę i położył niedaleko siebie. Rzucił jeszcze zielone spojrzenie na parkiet, po czym wzrokiem wrócił na towarzysza.
- Nie no, pijałem ten alkohol, tyle że po prostu wolę inne. Ale nie przeszkadza mi on, więc spokojnie, nie pozwolę, abyś sam to opróżnił, hehe - stwierdził po chwilowej pauzie, posyłając mu niemrawy uśmiech całkiem nieświadomie. No cóż, skoro mieli razem pić, to niech piją już to samo. Później Anthony coś zamówi, zapłaci za to i również opróżnią to we dwóch. No chyba że mężczyźnie rzeczywiście alkohol nie podejdzie, to wtedy Dragon zachowa się jak dżentelmen i zamówi coś, co lubi facet.
Oparł się łokciem o stolik, zaraz jednak poprawiając czarną opaskę na prawym oku, bo czuł, że poluźniła się. Nie chciał, aby w trakcie rozmowy spadła i ukazała się wstrętna blizna. Cudem było to, iż oko jest na swoim miejscu, aczkolwiek nie widzi na nie. Ale różnicy mu to nie robi - przyzwyczaił się do tego, a nawet bóle, które wcześniej go nawiedzały już ustały.
- Rozumiem - stwierdził tylko, chcąc zaraz coś dodać, jednakże mężczyzna go uprzedził i odszedł na chwilę ze stolika, powracając tutaj ze szklanką dla rudzielca. Na jego twarzy wkradł się delikatny uśmiech, który zaraz znikł. Odpuścił sobie to, co chciał skomentować, ponieważ nieznajomy spytał się o jego zawód. Od razu sięgnął po szklankę z alkoholem, stukając się z tamtym i upił ze dwa łyki z niej, stawiając ją na swoim miejscu.
- No więc... Nie mam stałego dochodu, ale jak już coś znajdę dla siebie, to płacę mam dość opłacalną za zrobione zadanie. Po prostu nie mam nic konkretnego, a ludzie sami chcą, abym dla nich pracował.
Prawda była zupełnie inna. Nie wiedział, co mógł odpowiedzieć na tak bezpośrednie pytanie. Szczerze mówiąc, to rzadko kiedy ktoś go pyta w taki sposób o jego zawód. On zawsze będzie i jest płatnym zabójcą. Nie ma różnicy gdzie - on nim będzie i tyle. Ludzie tego nie zapominają, więc nawet jeśli zrezygnuje, znajdzie się ktoś taki, który będzie pamiętać.
- Ale myślę nad założeniem jakiegoś pubu, choć ich tutaj dużo jest - dodał jeszcze, upijając kolejne łyki alkoholu, zaraz dając rude kłaki za uszy. Może blondyn nie będzie zadawać niepotrzebnych pytań, a Ruma nie będzie musiał czuć się nieswojo? Może odpuści, a on spędzi spokojnie ten wieczór. Może tak będzie - oby tak było.
- A Ty masz jakieś zainteresowania? - rzucił nagle, omijając kompletnie temat pracy, chcąc się po prostu od niego uwolnić. Nie dla wszystkich był to luźny temat. Nie dla Arthura.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sirius
Kot z Cheshire
avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 04/01/2015

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Nie Lut 08, 2015 6:41 pm

Sirius nie dosłyszał rzeczywiście słów Ruma, gdyż hałas w barze, a dodatkowo jego nieco gorszy słuch w parze, w pełni mu w tym przeszkodziły. W sumie było to uprzejme ze strony jego rozmówcy, że postanowił dołączyć się do opróżniania butelki. Nie zwrócił uwagi na minę mężczyzny, gdy przyniósł mu szklankę. Usiadł, napili się... Wyglądało na to, że szykował mu się całkiem luźny i ciekawy wieczór. Przynajmniej tyle wnioskował. Zwłaszcza, że już było inaczej, niż zazwyczaj... Kiedy Rumcajs zaczął swój wywód o pracy, Sirius uniósł lekko brew. Wysłuchał do końca, po czym napił się znowu
- Czyli w sumie jesteś trochę jakby, freelancerem, czy tak?
Skwitował, rozumiejąc jego wypowiedź po swojemu. Skąd miał bowiem wiedzieć, czym tak naprawdę zajmuje się rudowłosy? A zagłębiać się w temat nie miał zamiaru. Nie po to się szło do klubu, aby znów myślami wracać do pracy. Gdy jego rozmówca dodał wzmiankę o otworzeniu baru, blondyn uśmiechnął się lekko
- Fakt, jest ich tu sporo, ale zawsze jak się ma dobry pomysł można się wybić.
Wyraził swoją opinię. Tyle. Opróżnił szklankę i nalał sobie ponownie, odstawiając. Nie spieszyło mu się, a nie chciał się upić jedną butelką. To ni było w jego zamyśle na dzisiejszy wieczór... Gdy mężczyzna zapytał go o jego zainteresowania, chwilę Whitewing nic nie powiedział, podsumowując co powiedzieć warto, a co nie
- Hm, muzyka. Gram na fortepianie. Lubię czytać. Ale najciekawsze jak dla mnie, to sam proces obserwacji osobowości ludzi naokoło. Interesuje mnie psychologia, w każdym wymiarze.
Odpowiedział szczerze, bez owijania w bawełnę. Jeśli jego rozmówca będzie chciał wiedzieć więcej, to zapyta. Póki co i tak powiedział mu więcej niż zamierzał na samym początku rozważania. Chciał się dziś jednak trochę rozluźnić, tak więc. Co mu tam.
- A ty? Co lubisz robić, gdy masz trochę wolnego czasu?
Spytał po chwili zastanowienia. Tak często to ludzie mówili do niego, a on milczał, że niemal odwykł od zwykłej, swobodnej konwersacji. Zerknął w kierunku stolików po drugiej stronie klubu, gdzie rozpoczynała się jakaś poważna sprzeczka...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rumcajs
Seryjny Morderca
avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Pon Lut 09, 2015 9:16 pm

Całkiem możliwe, że on również będzie miał ciekawy i przyjemny wieczór. Niektóre pytania ze strony Siriusa mogą spowodować małą krępację u Rozbójnika, ale na to da radę przymknąć oko. Tak poza tym będzie w porządku, no a przynajmniej taką miał nadzieję Rumcajs. Nie chciał tym razem wracać pobity czy zdenerwowany. Zdecydowanie chciał się rozluźnić i miło spędzić ten czas. A może to zbyt duże wymagania?
- Taa, coś w tym stylu - przytaknął tamtemu na słowa, ciesząc się poniekąd, że ten okropny temat o zawodzie ma już za sobą. Przynajmniej na obecną chwilę nie będzie musiał o nim mówić. A nuż, może kiedyś Whitewing sam zobaczy twarz Dragona na pierwszych stronach gazety publicznej? Ta sława...
- Dlatego pewnie jeszcze przemyślę to ze sto razy, zanim w cokolwiek zainwestuję - dodał jeszcze, sam już powoli opróżniając szklankę z alkoholu i nalał sobie następną porcję trunku. On całe szczęście miał mocną głowę do alkoholu. A najlepsze we wszystkim było to, że na dzień następny nie widać po nim, iż dnia poprzedniego wypił trochę więcej niż powinien. Chociaż kac męczy, ale nie aż tak bardzo jak normalnie powinien.  
Teraz on wysłuchał słowa mężczyzny, skupiając swoją całą uwagę właśnie na nim. Cóż, zapytał się, więc byłoby nieuprzejme, gdyby tego nie słuchał. Poza tym, był ciekaw świata, dlatego też chciał się czegoś o nim dowiedzieć, aby móc załapać wspólny język. Przecież nie będą tak siedzieć jak te dwa kołki i pić w milczeniu, bo to byłoby karygodne. Na sam koniec jego słów, Ruma delikatnie uśmiechnął się do siebie, praktycznie niezauważalnie. Teraz wiedział, z kim miał do czynienia i wie, że musi trochę uważać. Acz pod wpływem alkoholu może być to trudne zadanie.
- W sumie to ciekawie. Też lubię muzykę, jednakże grywam tak dla samego siebie na perkusji. Wolę ciężkie brzmienie lub jakiś przyjemny jazz. Kiedyś miałem przyjemność spróbować gry na fortepianie, jednak chyba moje palce nie są do tego stworzone, heh - odparł, nawiązując tym samym jakąś konwersację między nimi. W końcu można pogadać o czymś konkretny, ewentualnie powymieniać się swoimi poglądami na jakiś temat. Przed zdradzeniem swoim skromnych zainteresowań, upił solidny łyk szkockiej, opierając się wygodnie o siedzenie, szklankę trzymając w prawej dłoni. Tuż za Siriusem szykowała się jakaś kłótnia, na którą kątem oka zerknął, jednak szybko stracił nią zainteresowanie. Nie jego sprawa.
- No, to jak mówiłem, czasem lubię pograć sobie na perkusji. Motoryzacja i koszykówka - oba sporty bardzo uwielbiam, jednak do kosza już nie mam takiej kondycji jak kiedyś. Gry video i planszowe to jest jeszcze to - zrobił chwilową pauzę, ponieważ tamci z tyłu robili niezłe zamieszanie. Jednak starał się to zignorować, chociaż niezmiernie go kręciło, aby wstać, ogarnąć jednego oraz drugiego i wrócić do rozmówcy. Ale czy wtedy będzie sens w ogóle wracać?
- No i lubię czytać książki kryminalistyczne - dokończył, ściskając szklankę w ręce, zaraz pijąc z niej kolejne łyki alkoholu. Doprawdy, niezmiernie irytowała go tamta dwójka szczeniaków. Gdzie jest ochrona, kiedy trzeba, aby przyszła? Nie wytrzymał, jednak nic nie zrobił. Po prostu wstał, przeprosił Siriusa, ale "przypomniało mu się", że ma coś do zrobienia, zabrał wszystkie rzeczy ze sobą i wyszedł z klubu, wracając prosto do domu.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Splinter
Daddy Bone
avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 15/02/2015

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Sob Lut 28, 2015 11:03 pm

Podjechał pod knajpę, parkując na tyłach. Specjalnie obrał nieco dłuższą trasę dla samej satysfakcji - Mads obejmował go ciasno od tyłu, a na samą myśl jak zajebiście musi wyglądać tyłek dzieciaka podskakujący na każdym wyboju... nabrał ochoty nie tyle na obiad, a na coś innego. Równie treściwego i satysfakcjonującego, ale to może jednak później. Póki co mieli do obgadania parę spraw, a i Morgan miał mu co nieco do powiedzenia. na dodatek po głowie kołatała mu się pewna propozycja - pomyślał o tym niedawno, uznał, że teraz, kiedy jego ukochany pub jest w remoncie, nadeszła najlepsza okazja.
Ściągnął kask i pomógł Voureli zejść, choć w sumie bez potrzeby; widać był obeznany z cięższym sprzętem i nieźle sobie radził. Pasował do tego widoku.

Ot, zwykła spelunka, dość podła, ale za to mogli mieć pewność, że nie przywiozą za sobą żadnego ogona. Na dodatek koledzy po fachu Hoopera raczej nie jadali w takich miejscach.
Wybrał stolik dalej wejścia, tak, żeby móc w razie czego obserwować salę. Podchwycił już z lekka małą manię prześladowczą, a w takich wypadkach Splinter reagował agresywnie. Póki co, stan oscylował na pułapie dopuszczalnego i zdrowego, będzie musiał wziąć sobie parę dni wolnego by odreagować ostatni dość napięty czas.
Ja bym zjadł jakieś mięcho. I dobrego żurku, jadłeś kiedyś żurek? — rozłożył niewielką kartę; propozycji mieli niewiele, ale to budziło zaufanie. Im mniej wymyślnie, tym świeższe produkty. Zazwyczaj. Jadał tu już parę razy, nigdy nie skończył na oddziale zatruć, więc nie przejmował się niczym za bardzo.
Zerknął na Madsa, który studiował menu w ciszy. Na pewno coś w niego wciśnie, wyglądał ostatnio mizernie. Pewnie przez nerwy, bo z jedzeniem nie miał raczej problemów, z tego co Charles już zauważył. Skoro młody był w stanie pomieścić tyle co on, musiał mieć zdrowy apetyt.
Wiesz. Knajpa jest w remoncie. Nic nie zrobię. Ale pomyślałem, że może chciałbyś pojechać ze mną na jakiś czas za miasto? — dość enigmatycznie brzmiące "zamiasto" ostatecznie było totalną głuszą odseparowaną od cywilizacji, aczkolwiek jemu nigdy to nie przeszkadzało. Nauczył się żyć w podobnych warunkach i nie miał z tym problemu, nie wiedział jednak jak na taką prowizorkę i spartańskie warunki pisze się Mads.
Mam drewutnię, jest rzeka, można łowić węgorze. Odpocząłbyś — rzucił luźno, nakreślając mu swój tok widzenia. Nie był tam od dwóch lat i pewnie trzeba będzie wziąć ze sobą butlę gazową, ale chyba warto. Miał dość miasta, dość mieszkających w nim ludzi. Chciał świętego spokoju, choć na kilka krótkich, zimnych dni. Tak, zawsze wolał jeździć tam wiosną czy jesienią, o dziwo wtedy to miejsce zdawało mu się być idealnym w swym surowym pięknie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mads
Tańczący z wiatrem
avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 31/01/2015

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Sob Lut 28, 2015 11:36 pm

Wolał chyba jednak nie wiedzieć o czym on myśli, bo zapewne dostałby w łeb i na tym jego rumakowanie by się skończyło. Aktualnie jego własne myśli były zaaferowane obiadem, który miał nadzieję wcisnąć w siebie, jak najszybciej.
Faktycznie Mads ostatnimi czasy kiepsko wyglądał. Był bardziej blady, a sińce pod oczami wydawały się większe i ciemniejsze niż zwykle. Ponadto szpecący siniak na policzku wcale nie dodawał mu uroku – tak naprawdę ten cały poszedł się pieprzyć wraz z dziecięcą karierą aktorską.
- Jadłem, ale musi być mocno kwaśny, aby mi smakował. I z świeżym chlebem, oczywiście. Ja zjadłbym… – zajrzał do menu, skupiając się na nim bez reszty. Studiował je w ciszy, kompletnie nim zahipnotyzowany. No co, trudny wybór. Pięć dań na krzyż. Czemu się nie dziwił, że go tu zabrał? To tak bardzo było podobne do Splina. Zagryzł wargę i dopiero ponownie zerknął na niego, kiedy ten zarzucił mu dość nietypową propozycją.
- Za miasto? – powtórzył za nim, a w jego głowie pojawiły się obrazy, kiedy to jako dzieciak jeździł w podobne miejsce. Co roku, co wakacje spędzał na jednym z najgorszych zadupi dwa miesiące. Biwakował i grzał się przy ognisku, myjąc się w lodowatej rzece. Kochał to. Może nie wyglądał na wielkiego fana survivalu, zwłaszcza z tą śmieszną fryzurą i drobną postawą, jednak Charles nieźle się zdziwi! Nie zamierzał mu zdradzać wszystkich swych sekretów!
- Mh, pewnie. Czemu nie, dawno nigdzie nie wyjeżdżałem – potaknął, wspierając głowę na dłoni i nie odgrywał od niego wzroku. - Nauczysz mnie łowić ryby? – zapytał, nie chwaląc się, że patroszyć to on je umiał. Chciał mu sprawić trochę radości. Zresztą każdemu z nich przyda się odpoczynek. Charles także dostał w kość. Będzie musiał mu się nieźle odwdzięczyć, ale on już wiedział jak, miał swoje sposoby. Uśmiechnął się do własnym myśli, kręcąc głową, jakby z kimś rozmawiał. Tak, Vourela, źle z tobą. Bełkoczesz sam do siebie. Pierwszy stopień do trafienie w biały kombinezonie, który źle będzie podkreślał twoje kości policzkowe. Faaak.
Zamówił danie obiadowe; marchewkę z groszkiem, jajkiem i ziemniakami posypanymi koperkiem. Dawno nie jadł tak zdrowego obiadu. Sam rzadko gotował. Nie lubił tego robić, kiedy miał jeść sam. Wolał gotować dla kogoś, wtedy to przynajmniej miało jakiś sens.
- Kiedy chcesz jechać? Muszę się spakować i w ogóle. – Gryzł kawałek, zerkając co jakiś czas na mężczyznę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Splinter
Daddy Bone
avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 15/02/2015

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Nie Mar 01, 2015 6:59 pm

Kwaśny żurek na zakwasie z razowym chlebem, jajkiem i chrzanem - nah. Nie ma opcji, by tutaj dostali jakiś dobry. Ale jak się uprzeć, Morgan pamiętał jeszcze mniej-więcej jak się to gotowało, więc będą mogli sobie podziałać za jakiś czas.
Zamówił befsztyk, z lekka krwisty, i oczywiście - tu pewna osobliwość i nawyk z dawniejszych lat - oranżadę. Nie mógł wypić piwa, w końcu prowadził. A szkoda.
Warzywka? Dobre to? — zerknął na jajo w towarzystwie jarzyn, zmarszczył nos. Nie, żeby ich nie lubił, ale miał jeden konkretny sposób na sprawienie ich jadalnymi. Te nie wyglądały na doprawione, ani nie miały sosu. Były takie... nagie.
Zajął się swoim mięchem, odkrawając co lepsze dzieciakowi. Mizernie wyglądał, co podkreślały cienie pod oczami i siniec na policzku. Rozkwitał, można by rzec. Wcisnął mu zgrabny stos kęsów na talerz, czując się, jakby był na obiedzie ze swoim synem. Trzeba mu było dłubać w rybie i wybierać te części bez ości, na dodatek oddawać swoją porcję frytek. Ale miało to swój urok, a Charles nie narzekał.
Pewnie. Mam takie jedno miejsce, tam skubańce co roku żerują. Raz złowiłem takiego półtorametrowego. Mówię ci Mads, taki był! — niemal strącił widelec, gdy z rozmachem chwalił się jak wielki był ten skubaniec. Oczywiście z lekka naciągał fakty, ale musiał się przecież pochwalić tą półmetrową zdobyczą.
Dźgnął widelcem swoje kartofle, zapychając się nimi pod koniec. Wskazał sztućcem na blondyna i zmarszczył lekko brwi, musiał mieć to już nieźle przemyślane. Faktycznie, zamierzał zabrać go tam jeszcze zanim rozwinął się problem z jego pożalsiębożewykładowcą, ale sytuacja zmieniła im obojgu priorytety.
Myślę, że jutro po południu, jak wiesz, zostawię Chestera przy nadzorze, i tego. Formalności — mruknął, odsuwając pusty talerz na brzeg stołu i rozglądając się za swoją oranżadą. Hmmm. Był niemal pewny, że ostatnim razem widział ją niebezpiecznie blisko Voureli. Dałby sobie łapę uciąć, że ta historia ma jakieś zaskakujące, zawrotne zakończenie, a jemu przyjdzie płacić za kolejną. Kuźwa no, wyszedł tylko na moment, pogonić kelnera, a tu znikło.
Podparł głowę na dłoni, najedzony, jakiś rozleniwiony i w pewnym sensie zadowolony. Tak, miał jakąś dziką satysfakcję, nawet jeśli jego knajpa dogorywała, resuscytowana przez ekipę i specjalistów od takiego stuffu. Kwestia góra dwóch tygodni, i wróci do obiegu. Miał taką nadzieję, w końcu z czegoś musiał opłacać czynsz i alimenty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mads
Tańczący z wiatrem
avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 31/01/2015

PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   Nie Mar 01, 2015 10:17 pm

Jadł swoje warzywa, nie przejmując się tym, że mogą dla kogoś z boku wyglądać goło. W końcu marchewka z groszkiem na gęsto to rarytas! Dodatkowo z jajeczkiem i ziemniakami, pychota.
Ale zaraz, co on robi.
Zerknął uważnie na Charliego, widząc jak ten dokładnie odkrajał kawałki mięcha. Co on….  czemu to leży u niego na talerzu?  Patrzył się z lekką konsternacją, nie bardzo wiedząc czy ten to sobie odłożył na później czy jaki kij.
- Zabieraj je – rzucił spokojnie, trącając widelcem kawałki mięsa jakby miał lada moment ożyć. Chociaż widząc brak reakcji ze strony mężczyzny nadział na końce widełek i wpakował sobie do ust. Co się będzie marnować.
-  Taki wielki? Ciekawe czy teraz też takiego złowisz. – Uśmiechnął się pod nosem, drocząc się z nim. Musiał trochę się rozluźnić i wrócić do normalnego funkcjonowania. A przy tym facecie wiedział, że szybko wróci do równowagi psychicznej. W końcu, co jak co, ale przy nim nie musiał udawać kogoś kim nie był.
- Jutro, popołudniu? To zapewne będziemy na miejscu wieczorem. Mh. No okej, wezmę wolne w pracy. Przyjedziesz po mnie? – zapytał, a widząc, jak ten rozgląda się za swoją oranżadą dopił do końca, aby pozbyć się dowodów. Teraz szklanka stała pusta i wołała pustym echem. No trudno, Morgan wiedział z jakim facetem się spotyka.
Mads odsunął od siebie talerz totalnie najedzony i pomasował się po brzuchu, czując jak ma go wielkim.
- Niczym baba w ciąży – mruknął, ledwo się ruszając. Jezu, ale on się nażarł. To powinno być zabronione, nielegalne! Chociaż fakt faktem przydałoby mu się przytyć, parę kilo mu nie zaszkodzi, dlatego też nie odzywał się ze znaną śpiewką, którą używały kobiety:  ale będę gruba.
- Dzieciaka mi zrobiłeś i teraz zadowolony – parsknął pod nosem, jednak zaraz przybrał udawaną powagę. -  Będziesz mnie nosił, aż się nie urodzi, a nie… nogi mi puchną! – powiedział oburzony, machając serwetką niczym zacna dama.
Zaraz jednak przestał się wydurniać. Pora się zbierać. Skoro jutro mieli wyjechać musiał załatwić kilka spraw, jak choćby parę dni wolnego.


{temat wolny x2}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Klub "Morskie Oko"   

Powrót do góry Go down
 
Klub "Morskie Oko"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» night club
» Klub „Fire”

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bestat :: Bohemia :: / Puby & kluby-
Skocz do:  



Upadli
BlackButler
Półwysep Memente
Cursed
HogwartDream
Halo PBF
~**~
I love PBF
Dark side of internet.
Vampire Knight
Współpraca & Toplisty