IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 13/11/2014

PisanieTemat: Uliczka   Sob Gru 27, 2014 11:24 pm

btrgfc
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise
Zboczeniec z sąsiedztwa
avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 06/01/2015

PisanieTemat: Re: Uliczka   Sro Lut 11, 2015 10:32 pm

Czarny kot przebiegł przez środek chodnika szybko i praktycznie niezauważalnie, zdradzając się tylko żółtymi ślepiami, błyszczącymi w ciemności niczym dwie, złote monety. Blaise w żadnym razie nie był człowiekiem przesądnym, wierzącym w jakiegoś bzdety o pechu i takich tam, a jednak zatrzymał się na widok tej małej, ciemnej kulki przecinającej mu drogę. Zmarszczył nieznacznie swoje małe brwi, zastanawiając się czy powinien doszukiwać się w tym zdarzeniu czegoś więcej niż tylko zwykłego przypadku. Normalnie nawet by się nie zawahał i zwyczajnie ruszył dalej, jednak doświadczenia z dzisiejszego dnia zdawały się być wystarczającym usprawiedliwieniem takiego zachwiania. Każdy na jego miejscu zastanowiłby się przynajmniej przez chwilę, czy faktycznie nie krąży nad nim jakieś fatum. Mimowolnie odwrócił wzrok w stronę, w którą pobiegł czworonogi uciekinier i zdziwiony własną ciekawością, ruszył za nim. Jedna z brwi czarnowłosego powędrowała do góry, kiedy zorientował się, gdzie też zwierzak go przywlókł. Rozejrzał się dookoła, lustrując miejsce wyjęte żywcem z jakiegoś horroru niskich lotów i zamiast zmykać tam, gdzie pieprz rośnie (jak zrobiłaby normalna osoba), wzruszył tylko ramionami i postanowił pójść dalej, bo czemu nie. Co prawda ślepy zaułek nie był spełnieniem jego marzeń, acz na nic lepszego w obecnej chwili nie mógł za bardzo liczyć. Park czy bar również były na swój sposób kuszącą opcją, jednak nie bardzo mu się widziało spotkać kogokolwiek. Na razie dość kontaktów towarzyskich, przynajmniej do jutra. Idąc wzdłuż murowanej ściany, automatycznie obejrzał się za siebie, tak zapobiegawczo, coby się nagle nie znaleźć w pułapce, teraz po Bestat spodziewał się już wszystkiego. Nie zobaczył nigdzie żywej duszy, ani nawet kota przez którego się tu znalazł i jakby lekko uspokojony, klapnął na jakiejś skrzynce pod ściną. Zdawał sobie sprawę, że być może prezentował się teraz równie dobrze, co menel spod monopolowego, ale totalnie mu to wisiało. Bardziej przejmował się wielkim guzem z tyłu swojej głowy, pulsującym niemiłosiernie odkąd opuścił mieszkanie jakieś dobre trzydzieści minut temu. Lód z woreczka zdecydowanie za szybko zmienił swoją formę, już w żaden sposób nie pomagając, a tylko przelewając się w foliowym opanowaniu i mocząc mu włosy. Nie czekając długo, wyjął pół litra z kieszeni kurtki i przyłożył butelkę do bolącego miejsca. Fakt, że wcześniej w planach miał wypicie całego trunku, jednak w trakcie drogi rozmyślił się. Wizja kaca spotęgowanego bólem głowy nie była za bardzo zachęcająca, toteż znalazł dla przytachanego alkoholu inne zastosowanie. Co więcej, jak się okazało zadziwiająco skuteczne, ponieważ już po chwili zimno szkła zadziałało lepiej niż tabletki przeciwbólowe. Rozsiadł się nieco wygodniej na twardych deskach, opierając się plecami o ścianę z tyłu i wyciągnął przed siebie długie nogi. Cóż, nie był to wprawdzie pięciogwiazdkowy hotel, ale przynajmniej wokoło panowała cisza i spokój. A to mu wystarczało na tyle, by bez większych oparów przetrwać w tym miejscu całą noc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mads
Tańczący z wiatrem
avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 31/01/2015

PisanieTemat: Re: Uliczka   Pią Lut 13, 2015 1:45 pm

Wszędzie panowała głucha cisza. Zaułek od reszty miasta wcale się tym nie wyróżniał jakoś specjalnie. Nikt nie zapuszczał się na tyły budynków, gdzie spomiędzy kartonów słychać było miauczenie bezdomnych kotów i powarkiwanie psów. Widocznie Blaise musiał je spłoszyć, gdyż zawsze niczym krążowniki wędrowały pod drzwiami czekając aż ktoś rzuci im ochłapy z knajpy. Mads zawsze coś dla nich miał.
Kiedy w końcu około pierwszej mógł spokojnie wyjść z pracy i zamknąć bar, wyszedł tradycyjnie tyłem. Mimo, że zaułek przyprawiał go o dreszcze przyzwyczaił się do swojego małego rytuału. Jak zwykle wyrzucił pod jednym ze śmietników parę kości i mięso, które zostało kucharzom i ruszył przed siebie trochę zaskoczony brakiem stada czworonogów. Długo nie musiał zastanawiać się nad przyczyną tego zjawiska, bo zza jednego z kontenerów dojrzał czyjeś nogi. Pewnie jakiś imprezowicz lub student. Tak, ci drudzy mieli dziwną tendencję do sypiania w nietypowych miejscach. Sam coś na ten temat wiedział. Jeszcze niedawno, zanim wyjechał z kraju do Bestat, sam nocował to tu, to tam. Zbliżył się zaraz i nogą szturchnął ludzkie truchło. Widocznie zrobił to zbyt delikatnie, gdyż obcy nawet nie zareagował. Stanął z boku i mimo panującego mroku, patrzał się w kierunku, gdzie powinna znajdować się twarz nieznajomego.
- Halo – mruknął nisko. - Wstawaj, tutaj nie noclegowania – powiedział, kucając obok niego i po omacku szukał w kieszeni swojego cienkiego, czarnego płaszcza, telefon komórkowy. Miał w nim taką super opcję – latarkę. Zaraz odszukał bajer i podświetlił twarz faceta – zakładając, że to facet, bo kobiety to były naprawdę rzadkie przypadki.
Kiedy blondyn tak się przygadał mężczyźnie poczuł, jakby nagle dostał obuchem w twarz. Oczom nie wierzył. Nigdy nie przypuszczał, że mogą się spotkać w takich okolicznościach, w dodatku w Bestat. To jakieś jaja. Blaise. Widział, go dobre kilka lat temu. Spotykali się przez krótki czas, mając za sobą gorący romans, a potem każdy poszedł w swoją stronę. Bez żadnych zbędnych dram, zgrzytań zębami i płaczu. Mads nie był typem osoby, który przywiązywał się do kogoś na tyle, aby zaborczo zatrzymać partnera przy sobie.
- Blaise? Chłopie, co ty tu robisz – mówił, jednak chyba bardziej do siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise
Zboczeniec z sąsiedztwa
avatar

Liczba postów : 60
Data dołączenia : 06/01/2015

PisanieTemat: Re: Uliczka   Nie Lut 15, 2015 11:39 pm

Siedział w bezruchu przez dłuższą chwilę, zastawiając się czy na pewno dobrze zrobił tak po prostu postanawiając spędzić noc w miejscu takim jak to. Była to w końcu decyzja podjęta w pośpiechu i bez dłuższego przemyślenia, a takie przeważnie nie należą do najlepszych. Niby mógł wstać i zwyczajnie sobie stąd iść, jednak nie dość, że nogi odmawiały mu posłuszeństwa, to dodatkowo nie miał zielonego pojęcia gdzie mógłby się udać, żeby za dużo nie chodzić. Nie była to nawet kwestia jego lenistwa (chociaż może trochę), tylko tego, że dopiero teraz odczuł jak bardzo jest zmęczony. Widział, że jeszcze trochę i po prostu zaśnie, w tej ciemnej, zapchlonej uliczce i nic nie mógł na to poradzić. Zamrugał energicznie, chcąc się trochę rozbudzić i w jednej chwili wyjął z kieszeni płaszcza paczkę papierosów – jedyne co udało mu się chwycić przed wyjściem z domu, oprócz butelki wódki trzymanej w drugiej ręce. Z lekkim zniecierpliwieniem wygrzebał papierosa i nie czekając długo, podpalił go małym ogniem starej, zużytej już zapalniczki, ukrytej zawsze w tylnej kieszeni jego spodni. Zaciągnął się dymem głęboko, czując jak powoli wszystko z niego spływa, cały stres dzisiejszego dnia i do pełni szczęścia brakowało mu tylko kubka kawy. Uśmiechnął się pod nosem, rozmyślając o tym jak rano pójdzie na duże śniadanie do jego ulubionego lokalu i wszystko wróci do normy, jakby nigdy nic się nie stało. Mimowolnie oczy nagle same powoli mu się zamykały, a głowa niebezpiecznie chyliła się w lewą stronę. Nawet się nie zorientował, kiedy przysnął, przewracając się prawie całym ciałem na niewielką powierzchnię skrzynki. Najpewniej przetrwałby tak całą noc, gdyby nie to, że ktoś szturchał go natrętnie w nogę. Na początku zaspany chciał to zwyczajnie zignorować, jednak słysząc czyjś niski głos, podskoczył jak oparzony, momentalnie siadając prosto. Zdezorientowany rozejrzał się dookoła, jednak było na tyle ciemno, że dostrzegł jednie niewyraźny zarys sylwetki. Głos nieznajomego wydawał mu się dziwnie znajomy, jednak przestał się tym przejmować, kiedy dotarł do niego sens wypowiedzi przybysza. No pewnie, teraz robię za pijaczynę... Przeszło mu przez myśli i już chciał coś powiedzieć, kiedy nagle dostał światłem po oczach.
- Kurwa. - syknął, zaciskając mocno powieki. Instynktownie pochylił się do przodu i na oślep wymachując ręką, w końcu załapał za komórkę, opuszczając ją w dół. Ostrożnie otworzył ślepia, widząc w pierwszej chwili czarne plami i na moment zapomniał o osobniku obok, pochłonięty chwilową ślepotą, jaka go ogarnęła. Dopiero słysząc swoje imię, gwałtownie podniósł głowę i widząc Madsa, mało nie spadł ze starej skrzynki. Był więcej niż zdziwiony, widok blondyna dosłownie go zszokował. No bo jak to możliwe, że po tylu latach spotkali się w miejscu takim jak to. Blaise odczytał to jako głupi żart od losu, najwidoczniej nieusatysfakcjonowanego dzisiejszym nieszczęściem czarnowłosego. Nie to, że miał coś do chłopaka, skąd. Ich rozstanie przebiegło spokojnie, bez zbędnych kłótni i nienawiści, skończyło się i tyle. Chodziło bardziej o to, że kiedy spotyka znajomego po tak długim czasie, wolałby prezentować się nieco lepiej niż teraz.
- To nie tak jak myślisz Mads, wcale nie jestem bezdomny... - zaczął z lekkim uśmiechem, coby nie wyjść na spiętego bardziej, niż był w rzeczywistości i zaraz podniósł się ze swojego niewygodnego miejsca, stając obok chłopaka.
- Po prostu pomyślałem, że przeczekam tu napad na własne mieszkanie, długa historia, nie pytaj. - dodał po chwili, odkładając ciepłą już butelkę gdzieś na ziemię. - A Ty, co tutaj robisz? W Bestat? - zapytał, chcąc nieco zejść z tematu, jednocześnie faktycznie zainteresowany tym, co skłoniło go do udziału w projekcie. Gdzieś tam w środku zastanawiał się czy to był już koniec niespodzianek na dziś, czy może powinien przygotować się na coś jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mads
Tańczący z wiatrem
avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 31/01/2015

PisanieTemat: Re: Uliczka   Pon Lut 16, 2015 4:47 pm

Kompletnie nie spodziewał się tego, co zastał pod drzwiami ewakuacyjnymi własnego baru. Sądził, że dzisiejszego wieczora poza użeraniem się z zaspanym klientem nic go nie zaskoczy, jednak bardzo się pomylił.
Z Blaise widział się jakiś czas temu. Nie przypuszczał, że kiedykolwiek spotyka jeszcze tego faceta, a na pewno nie tutaj. Ich drogi rozeszły się i żaden z nich nie wykazywał inicjatywy, aby kontakt utrzymywać. Chyba obaj należeli do tych typów osób, które nie rozpamiętują przeszłości. Lecz tym razem przeszłość sama upomniała się o nich. Ze zmieszaniem na twarzy, schował komórkę z powrotem, aby bezczelnie nie świecić mu nią w oczy. Wsunął ręce do szerokich kieszeń płaszcza i przypatrywał się dawno zapomnianej twarzy.
- Nic się nie zmieniłeś – powiedział, unosząc lekko jeden kącik ust do góry. Uznał, że tak wypada powiedzieć, aby chociaż na chwilę przerwać niezręczną ciszę. Zresztą, wcale nie kłamał. Blaise dużo się nie zmienił od ich ostatniego spotkania. Zapewne przybyło mu trochę więcej tatuaży i szalonych pomysłów.
Wyszedł z ciemnej uliczki, gdzie stojące wzdłuż chodników latarnie oświetlały drogę i  zapewniały złudne bezpieczeństwo.
-  Widzę, że nadal prowadzisz fascynujące życie – parsknął pod nosem trochę się z nim drażniąc i wolno pozwalając sobie na chwilę luzu. -  No wiesz. Skończyłem studia i wtedy dowiedziałem się o projekcie. Pomyślałem: czemu nie? I jestem tutaj.-  Wzruszył ramionami. To było bardzo podobne do niego. Zawsze robił to co chciał. Był zbyt szalony i bardzo często spełniał wszystkie swoje wariacje. Nawet te najbardziej głupie. Może dlatego jeszcze się z nikim nie związał? Nikt nie potrafił za nim nadążyć. Ludzi przerażała jego chęć wolności, a on nie zamierzał z niej rezygnować.
Poprawił swój gruby szalik na szyi i naciągnął kaptur na głowę. Śnieg delikatnie sypał, a on w milczeniu obserwował starego znajomego. Jednak wcale nie odczuwał nieprzyjemnego uczucia, które towarzyszy, kiedy spotyka się swoich byłych. Wręcz przeciwnie. Cieszył się, że miał okazję znowu zobaczyć tego wytapetowanego gościa, z którym bądź co bądź spędził bardzo miłe chwile.
- Cholera, trochę się spieszę. Masz mój numer telefonu. Zadzwoń. Spotkamy się, pogadamy. – zakomunikował mu, stawiając go przed faktem. Przecież nie będzie go pytać o zdanie. Znali się trochę, nie musiał zgrywać kogoś kim nie był. Zresztą działało to w obie strony. Zaraz jednak machnął mu i poszedł w swoją stronę.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Uliczka   

Powrót do góry Go down
 
Uliczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Boczna uliczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bestat :: Bohemia :: / Centrum-
Skocz do:  



Upadli
BlackButler
Półwysep Memente
Cursed
HogwartDream
Halo PBF
~**~
I love PBF
Dark side of internet.
Vampire Knight
Współpraca & Toplisty