IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Fontanna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 13/11/2014

PisanieTemat: Fontanna   Sob Gru 27, 2014 10:23 pm

Idąc prosto ścieżką, zauważysz w końcu duży teren ogrodzony niskim, srebrnym, w dodatku metalowym płotkiem z dziwnymi zdobieniami, które ciężko dokładniej określić. Na samym środku znajduje się duża biała fontanna, w której woda sięgałaby nam do kolan, co raczej o tej porze roku niezbyt się przyda. Sama woda wydobywa się z trzech posągów, które kolejno przedstawiają wilka, łuczniczkę oraz niedźwiedzia. Dookoła fontanny znajdują się metalowe ławki z oparciami, na których można przysiąść, delektując się widokiem opadającej i pluszczącej wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cornel
Wyciszacz Smutków
avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 27/12/2014

PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Sty 01, 2015 11:43 pm

Plum. Plusk, ciap.
Profesor Newton po długim spacerze, zawędrował aż tutaj. Do Arkadii, teraz gapi się na wodę. Jakby nie mógł sobie po prostu w domu kranu odkręcić, co? W prawdzie trafił tu zupełnie przypadkiem. Znudziło mu się chodzenie, chciał sobie usiąść i się nieco rozgrzać popijając czarną kawę z pobliskiej kawiarni. Na szczęście sprzedawali też termosy. Mieli dobrą kawę, aż żal jej ze sobą nie zabrać. Mimo że właśnie ogrzewał dłonie i żołądek gorącym naparem, wcale nie opędzał się od mrozu. Raz po raz dostawał po twarzy kroplami cudem niezmarzniętej wody. Sam sobie szkodził, ogrzewanie się napojem stało się nonsensem. Ale on jakby zupełnie tego nie dostrzegając, przechadzał się wokół fontanny przyglądając się rzeźbom. W końcu był tu pierwszy raz, zwykle nie miał czasu na tak długie spacery, zatem musiał dokładnie przeczesać teren. Nikogo wokół nie było, więc mógł się zachowywać luźniej niż zwykle. Poprawił żółty szalik naciągając go na nos. Rozejrzał się leniwie. Ludzie zaczęli migrować z domu do domu. Jeden z nich, ten rumiany, o rozbieganym spojrzeniu wracał od kochanka do rodziny, za to tamten wbijający paznokcie w dłoń przed chwilą przegrał ogromną sumę w barze. Ten blady i powolny wraca z imprezy, a tamten w skowronkach z randki. Albo coś w tym stylu. Cóż, bycie psychologiem nie jest wcale tak fajne. Automatycznie ocenia się innych po zachowaniach, a próby poznania tego kogoś lepiej stały się szóstym zmysłem z biegiem czasu. Newton starał się wyzbyć tych nawyków, lecz nie było to takie proste. Zważywszy na to, że całe dnie spędzał właśnie na tych czynnościach w swojej pracy, jeszcze trudniej było wyjść z gabinetu i przestać pracować. Zupełnie jakby był w robocie non-stop. Westchnął w wełniany szalik, co przyjemnie ogrzało jego policzki. Pociągnął nosem i raz jeszcze spojrzał na rzeźby. Były nieco dziwne dla niego. Nie rozumiał dlaczego akurat ktoś na tej akurat fontannie umieścił takie coś. Czy to miało jakiś związek z miastem, Bestatem w ogóle? A kogo to obchodzi...
Pokręcił kilkakrotnie głową i usiadł na ławce pokrytej śniegiem, mocząc swój płaszcz. Trudno. Z ciekawości odkręcił termos, aby sprawdzić poziom napoju. Została resztka. Z nieodpartym smutkiem w złotych tęczówkach wypił napar na trzy małe łyki. Pora marznąć... Albo iść po kolejny kubek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samael
Przemytnik Cudów
avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Fontanna   Pią Sty 09, 2015 3:38 pm

Jesteś narzędziem Samael. A narzędzia kiedy się psują są wyrzucane.
Błądził bez celu. To miasto było takie mdłe i pozbawione... smaku. Nigdy nie planował tutaj być. Prawdę powiedziawszy wolałby jakiś cieplejszy kraj. Może Egipt? Albo chociaż Hiszpania. Lubił te kraje. Przynajmniej na oczy bym śniegu nie widział, żachnął się w myślach, marszcząc nos. Płatek śniegu szybko się stopił na jego skórze. W myślach komentował jaki śnieg jest bezużyteczny. Właściwie miał tylko dwie zalety. Zakrywał cały brud ziemski, a po drugie - odpowiednio zbity w dłoniach był lepszą bronią niż kamień. Ukamienować śniegiem. Uśmiechnął się pod nosem na taką myśl. Ale śnieg dalej pozostawał śniegiem, nawet jeśli był sztuczny. Zbyt idealny. Ciekawe czy jakby sprawdził, to czy okazałoby się, ze każdy płatek jest identyczny. I te miny smutnych dzieci, które czerpały z tego frajdę. Ale tutaj nie było dzieci. Przynajmniej nie tak dosłownie. Kto jednak był dojrzały chociaż w połowie mógłby się sam spierać. Nawet ze sobą. Dziecięca fantazja i spontaniczność były czymś, czego mu brakowało w życiu. Ale tutaj nie było ani dzieci, ani starców. Ba, nawet kobiety były rzadkością. Istny raj dla Homosiów. Co z tego, ze też nim był. Nikt mu nie zabroni potępiać potencjalnej konkurencji.
Jak już było wspomniane, to miasto było mdłe. Nawet nie było na czym zawiesić wzroku. Ptactwa nie ma. Za świeżo tutaj. Może za sztucznie. Natura nie lubi tego przecież. Samael błądził wzrokiem po drzewach. Sztucznie zasadzonych. Sztuczne drzewa, pogoda, budynki, wszystko. Ludzie tylko nie byli sztuczni, ale są zbyt denerwujący. Może sam tez był sztuczny. Tylko jak to sprawdzić, pomyślał.
Wtedy też zauważył coś, co z pewnością odbiegało od tego całego lakiernictwa i wazeliniarstwa idealnego miasta. Znalazł, proszę bardzo, idiotę. Rasowego idiotę, że aż mu się momentalnie twarz od ucha do ucha cieszyła jak u małego dziecka. Jest, jest nadzieja, że w tym mieście nie będzie nudno! Że jedyną rozrywką byłoby znalezienie w końcu sobie kogoś, z kim mógłby się od czasu do czasu pieprzyć. Lubił takich ludzi. Zawsze patrzyli na świat inaczej. No może nie do końca inaczej, ale zawsze byli weseli. Nic ich nie ruszało, jakby sami byli otoczeni jakąś bańką. Ale jednak to dalej byli idioci. Przykładem było siedzenie na tych ośnieżonych sztucznym białym pyłem ławkach, które pewnie tez są sztuczne tak samo jak ten śnieg. Przewidywał wzrost zapotrzebowania na maski gazowe.
I cały jebitny czar prysł. A już miał radochę. Samael znów miał tę samą szarą mordę, pozbawioną jakichkolwiek emocji. Poza jedną - pogardą.
Szedł zatem dalej, w stronę domniemanego idioty. Może będzie ciekawie.
Ale jednak jego uprzedzenie do wszystkiego co oddycha drogocennym tlenem było silniejsze.
Niech cię szlag ludzka egzystencjo, pomyślał, kiedy stanął dosłownie obok domniemanego idioty. Bokiem do jego facjaty, może jakiś metr odległości od jego kolan. I patrzył tak, jakby patrzył na takiego idiotę. No bo przecież patrzył.
- Idioto - Rzekł, ale to nie był ton który sugerował obrazę. Zwyczajne słowo, akurat o nim myślał w ten sposób, więc użył z widoczną swobodą tego słowa. Idiota to była pochwała i pogarda jednocześnie - Zwykle nie interesuje mnie czyjeś zdrowie, ale zastanawiam się, która półkula, albo jej brak, podpowiedziała ci, żebyś usiadł na tej pokrytej sztucznością białą ławce - Dodał całkiem neutralnie, jak pierwsze słowo.
Zwykła, ludzka ciekawość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cornel
Wyciszacz Smutków
avatar

Liczba postów : 42
Data dołączenia : 27/12/2014

PisanieTemat: Re: Fontanna   Czw Sty 15, 2015 7:57 pm

Czarne kropelki. Temu właśnie przyglądał się z zaciekawieniem Cornel, poruszając termosem trzymanym w dłoniach. Drobne krople napoju kofeinowego gładko spływały po ściankach kubka. Trudno było ocenić wiek psychiczny profesora, patrząc na to, co wyczyniał. Tak naprawdę był to na tyle dojrzały mężczyzna, że dorósł do tego, aby zrozumieć naturę człowieka. Niezależnie od wieku, istotę ludzką będą interesowały podobne rzeczy. Ukrywanie tego, uważanie się za osobę zobowiązaną do bycia poważnym ze względu na wiek było dla Newtona koleją dziecinadą z jaką przychodzi mu się spotykać idąc ulicą. Psycholog widzi więcej.
Poczuł czyjąś obecność. Bliżej, bliżej, wciąż bliżej. Słyszał czyjeś stopy ugniatające cierpko śnieg, cichy oddech tej osoby. Udawał wpatrzonego wciąż w kubek, próbując stworzyć wrażenie, że nie zauważył zbliżającej się postaci. Jednak nie zamierzał ignorować słów padłych z ust nieznajomego. Podniósł spojrzenie złotych tęczówek na twarz chłopaka. Skąd, nie uraził go zwrot jakim posłużył się młodzieniec. W odpowiedzi posłał mu skromny uśmiech.
- Mrówko. - Czemu "Mrówko"? Nawet sam Cornel tego nie wiedział. Mrówka sama mu się nasunęła jako pierwsza po ujrzeniu tego kogoś, podobnie jak "Idiota" nasunął się Samuelowi zobaczywszy Cornela. Zwykle sztuką jest pojęcie wszystkich działań profesora, to nie było odmienne... Wysłuchał jego kolejnych słów. Nie widział niczego złego w siedzeniu na ośnieżonej ławce, skoro przemoknięty płaszcz i tak wyschnie, a jeśli on zachoruje to i tak wyzdrowieje. Mimo swych założeń podniósł się z ławki i kilkoma ruchami usunął z desek rozmakający biały puch. Była po tym jeszcze mokra, lecz kto by się tym przejmował? Na pewno nie Newton. Usiadł z powrotem na niej.
- Twierdzisz, że siedzenie na śniegu jest objawem niedoczynności półkuli mózgowych? - Pokiwał głową z uznaniem. - Bystrze. - Wyszczerzył białe kły do wciąż neutralnej twarzy nieznajomego. Oh, no przecież tacy też są zabawni... W dodatku ten taki bezpośredni. Będzie miło.
- Jest późno. Czy aby na pewno nikt się o Ciebie teraz nie martwi? - Rzucił pytaniem, omiatając młodzieńca spojrzeniem. Wyglądał młodo. - Ktoś, kto nazwał mnie idiotą w tak neutralny sposób musi być wart rozmowy.
Zakręcił termos i postawił go zaraz obok swego uda na ławce. Bardzo chciał sobie z kimś porozmawiać, dziś niemal cały dzień milczał... Jako psycholog powinien mieć raczej wprawę w słuchaniu. Wszyscy wiemy, że nie był "typowy"... Wolał mówić. Czuł, że milczeniem frustruje rozmówców. Poza tym lubił opowiadać niestworzone historie, niczym schizofrenik. Kto nie lubi pofantazjować? Ludzka wyobraźnia ma wiele nieodkrytych tajników, a Cornel wręcz ubóstwiał się w nie zagłębiać. Nieraz zamknąwszy wieczorem oczy, otulając się świeżą kołdrą, widział obrazy jakby wyciągnięte z mózgownic osób przebywających w szpitalu psychiatrycznym. Delfiny koloru próżni, a że próżnia nie miała koloru, to Newton sam sobie go wymyślił. Niedźwiedzie plujące marchwiami o smaku czosnku, chmury z których kapało osocze małpiatki zmieszane ze śliną kolczatki. I czy to było normalne? Nie. A wszystko, co jest nienormalne, jest fascynujące!
- Mam ochotę nakarmić wiewiórkę, chociaż się ich boję. - Wzruszył ramionami.
Pora spać, Cornel.
Chce Ci się spać.
To dlatego...
Hehe, żart. Po prostu jest troszkę pomylony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Samael
Przemytnik Cudów
avatar

Liczba postów : 50
Data dołączenia : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Fontanna   Nie Lut 08, 2015 9:00 pm

Nuda. Kopnąłby w kalendarz. Z cichą rozkoszą wymalowaną na poplamionym krwią lustrze. Kogo widzi? Człowieka. Nie, może anioła? Demonów nie ma. Z pewnością. Mózg by mu wyparował, a przecież jest dobrym człowiekiem. Przynajmniej tak mu się wydaje. Nikogo nie zabił, skrzywdził, wiec musiał być dobry.
Czy ty jesteś dobrym człowiekiem idioto?
Żachnął się w myślach, teraz stając naprzeciw niego. Nie bokiem. Przecież już rozmawiał. To dziwne, że on chce. Normalnie to zaraz by został. Najpewniej tym termosem trzymanym w dłoni, jeśli by w wyobraźni podstawić sobie tę samą sytuację. Albo gruda śniegu. W akompaniamencie zdrowego opierdolu, krzyków i oburzenia. Chociaż nie. Idiota nie jest kobietą. Tutaj nie ma kobiet. To jest takie smutne, bo kobiety to można przewidzieć. Tak jakby za każdym razem udowadniały swoją przewidywalność. Smutno tak będzie bez tego.
Mrówka go nieco zbiła z tropu. Może bardziej - wytrąciła go z równowagi umysłowej jaką zdążył sobie wytworzyć w ciągu tych paru sekund. Mili sekund. Może doznał objawienia w tym momencie, a teraz to wszystko nagle prysło jak bańka mydlana?
- To miasto to sztuczny twór. Nawet czas tutaj jest pozbawiony sensu - Przymrużył nieco powieki. Czy jest późno? Nie. Człowiek który jest napruty jak messerschmitt kofeiną i cholera wie czym jeszcze nie będzie czuł dnia ani nocy. Jedynie co zauważy, o ile w ogóle to zrobi, to natężenie światła wokół. Ale nawet światło nie ma znaczenia, latarnie chodzą automatycznie. Dlatego zarówno w dzień jak i w nocy jest jasno.
Niewolnictwo weszło na wyższy poziom.
Po za tym, czy on nie wygląda na takiego, co byłby sam? Zaczepia tylko takich o i rozmawia.
Czy on nazwał go idiotą? A, no tak. Już zapomniał, że to zrobił. Bardziej myślał o tym, ze to były po prostu jego głośne myśli. Powinien następnym razem bardziej patrzeć na to co mózg wyprawia, żeby niczego nie zapominał. Co do reszty, wszystko się zgadzało.
- Nie ma żadnych przeciwwskazań do tego, żebyś nakarmił. Strach jest tylko projekcją umysłową. Zaskakująco łatwo w nią wpaść. A czasem nawet miło. Lubię zastrzyk adrenaliny, nagle wszystko staje się takie klarowne - Wyznał wzruszając ramionami.
O czym to on myślał.
Przeklęty mózg.
Samael kichnął w złożone jak do modlitwy dłonie, pociągał delikatnie nosem, by ostatecznie wypuścić z siebie obłok pary wodnej i dwutlenku węgla, tak bardzo widocznego w tej temperaturze i ciśnieniu powietrza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fontanna   

Powrót do góry Go down
 
Fontanna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» fontanna, gdzie kąpią się pijane laski

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bestat :: Arkadia :: / Parki & stawy-
Skocz do:  



Upadli
BlackButler
Półwysep Memente
Cursed
HogwartDream
Halo PBF
~**~
I love PBF
Dark side of internet.
Vampire Knight
Współpraca & Toplisty