IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Staw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar

Liczba postów : 103
Data dołączenia : 13/11/2014

PisanieTemat: Staw   Sob Gru 27, 2014 10:18 pm

Dosyć duży wodny zbiornik w bliżej nieokreślonym kształcie z niewielką fontanną na środku. Dookoła niego wyłożone są płaskie kamyki, które służą za chodnik. Wzdłuż nich rozstawione są lampki ogrodowe, w nocy oczywiście zapalane. W czasie trwania zimy podziwiać możemy wielką, zamarzniętą taflę wody. Znajduje się tutaj także średniej wielkości, stabilny, drewniany pomost. Oprócz niego zaobserwować możemy przeróżne rośliny, w szczególności doniczkowe i ozdobne kamyki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rat
Rozpuszczony Dzieciuch
avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Staw   Pon Gru 29, 2014 11:49 am

Zimno, sypie śnieg, ludzie wokół mają czapki, szaliki i rękawiczki... Ale nie, nikt nie miał oszronionych okularów. Takie szczęście to musiał mieć tylko i wyłącznie Daniel, co niezmiernie go irytowało. Wybrał się na zwyczajny spacer, jednak co chwilę musiał przystawać i zajmować się małą widocznością przez okulary. No i z tego wszystkiego, kompletnie się pogubił! Wiedział teraz, że jest przy jakimś stawie... Albo lodowisku. Chociaż nie - mimo niskiej temperatury to ten lód na pewno nie nadawał się do wejścia na niego. No chyba, że ktoś był debilem bez wyobraźni, który pragnie, aby jego trupa pokazano w porannych wiadomościach. W końcu tacy ludzie również się zdarzają i na nieszczęście - nic nie można z nimi poradzić!
Przystanął przy brzegu stawu, naciągając na uszy czapkę i poprawiając rękawiczki. Może i nie było aż tak zimno, aby strzelać zębami przy ubiorze podobny do tego, który miał na sobie szczur, aczkolwiek... On był po prostu zmarzluchem. Nie potrafił wytrzymać dłużej bez ruchu, a notorycznie musiał przystawać i takowego się pozbawiać.
- Cholerna zima... - powiedział, wzdychając. Po chwili założył na nos okulary, niezbyt inteligentnie przecierając je rękawiczkami, co już całkowicie uniemożliwiło mu ujrzenie tego, co jest dalej. Ech, te problemy z dalekowidzami. Aktualnie niewiele widział z tego, co jest tuż przed jego nosem. I chyba zgubił się w tej dzielnicy... Wiedział tyle, że nie jest zbyt blisko od swojej dzielnicy mieszkalnej. Przydałoby się skoczyć do kawiarni, napić czegoś ciepłego i jeszcze uprzątnąć okulary...
No, przynajmniej taki miał zamiar, póki na kogoś nie wpadł, poślizgując się na oblodzonym chodniku, a dodatkowo przewracając drugą osobę. Spadły mu okulary, obijając się o chodnik i niestety jedno szkiełko przez to pękło. Cholerny dzień...
- Przepraszam, ale... Możesz mi podać okulary? Niewiele bez nich widzę... - powiedział, wzdychając cicho. Nie, nie zejdzie z osobnika, z którym się wywalił. Mrużył oczy, starając się dostrzec cokolwiek, co było wokół. Z marnym skutkiem, bo co najwyżej widział rozmazane plamy, układające się w mało wyraźne kształty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Staw   Pon Gru 29, 2014 12:33 pm

Zima była okresem, który ignorował jak wszystkie inne pory roku. Czynniki, które nie muszą być brane pod uwagę w końcowym rozrachunku, nie były istotne. Tak. Oczywiście, jasne i klarowne. Zima, niskie temperatury, wypadki, przeziębienia, grypy. Tak. Zajmował się tymi defektami powstałymi na skutek warunków atmosferycznych, tudzież ludzkiej głupoty. Nikt jednak nie twierdził iż pasjonował się kolejnym katarem czy też kaszelkiem zakochanej w sobie "królewny". Mateczka medycyna miała dla niego o wiele ambitniejsze zakresy zainteresowań, którymi oddawał się z pełnią radości i zaangażowania. Miała i teraz.
Nie. Nie i jeszcze raz nie. Ubrany ciepło, maszerujący szybko i ignorujący wszystko lekarz nie spacerował. Takowe wnioski są co najmniej błędne, jeśli nie obraźliwe. On nie spaceruje, on przemieszcza się z punktu a do b, czasem zahaczając jeszcze o c. Uprawiał oczywiście sport ale tylko i wyłącznie w bezpiecznych warunkach. Czytajcie: siłownie. Jako pedantyczny chirurg nie miał zamiaru nawet brać pod uwagę ewentualności pojawienia się zwichnięcia, czy nie daj Boże złamania kończyny! Nie! Tego nie można było brać pod uwagę.
Świat zewnętrzny go nie interesował. Liczyło się tylko to co "siedziało" w jego głowie. Oddalał się coraz bardziej od "rzeczywistości". Zanurzał w swój "pałac umysłu" by dotrzeć do potrzebnych mu informacji, przeanalizować je po raz kolejny, wyciągnąć wnioski i przejść do skojarzonego problemu, dylematu... tak by było w idealnym świecie pana A. Ten jednak takowym nie był. Złudne marzenia geniusza, iż szybko dostanie się do swego utopijnego punktu B. Oj naiwne nadzieje rozwiane tak brutalnie...
Pogrążony w rozmyśleniach nie zauważył nawet momentu kiedy upadał, dopiero sam brutalny kontakt z ziemią sprawił, iż oprzytomniał. Słowa chłopaka były jak mocny policzek a sam szok spowodowany upadkiem przyczynił się do tego iż zmusił się do wykonania prośby. Był wysokim mężczyzną zatem dosięgnięcie zguby, mimo balastu jaki miał na sobie, nie było ogromnym wysiłkiem. Jak to dobrze, że nie poleciały za daleko. Zniszczone i do tego brudne. Okropny widok. Taki obrzydliwy. Miał ochotę od razu odrzucić znalezisko by jak najmniej mieć z nimi styczność. No ale jak to zrobi to zapewne balast nadal pozostanie. Rozwiązanie: oddać obrzydlistwo balastowi.
Wsunął delikatnie na nos chłopaka jego okulary a potem oparł się dłońmi o ziemię i podniósł się powoli siadając. Zrobił to zmuszając balast by zrobił to samo. Był zbyt obolały by wstać więc pierwsze co zrobił to ponownie zabrał chłopakowi okulary. Wyciągnął z kieszeni chusteczkę i zaczął je wycierać dokładnie. Dopiero jak uznał, iz były czyste, nadal zniszczone ale czyste oddał mu je. Dodam iż podczas tego wszystkiego nie odezwał się ani słowem. Nie uznał, póki co, balastu za godnego rozmówcy.
Powrót do góry Go down
Rat
Rozpuszczony Dzieciuch
avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Staw   Pon Gru 29, 2014 2:59 pm

Możliwe, że Daniel przy mężczyźnie na którego wpadł, nie był ani najwyższy, ani najcięższy... Jednak jakie to miało znaczenie, jeżeli grawitacja robiła swoje? No i wszystkie inne prawa powiadające, że Rat właśnie dostarczył nieznajomemu energii - po prostu na niego upadając. I z pewnością, kiedy sam szczur miał miękkie lądowanie, mężczyzna ani trochę nie poczuł się swobodnie czy komfortowo. Z pewnością ten człowiek odczuł pewnego rodzaju ból - i przede wszystkim ciężar.
Siedział sobie wygodnie na mężczyźnie, czekając aż jego zguba do niego wróci. No cóż, z pewnością rozbite szkiełko okularów znacznie utrudni mu powrót do domu... Pomijając teraz fakt, że niezbyt wiedział jak miałby się zabrać do szukania drogi powrotnej. Pierw chyba przydałoby się udać do... Ech, fakt. Do domu po zapasowe okulary. Czyli trochę był w ślepym zaułku. Najwyżej będzie błądzić i pytać się ludzi o drogę, ulicę... Albo jakąś taksówkę zamówi. Albo na busa pójdzie... Nie, wróć. Bus odpada. Jeszcze coś źle przeczyta i będzie miał problem, bo jedynie bardziej się pogubi!
- Dzięku... - nie dokończył nawet, bo mężczyzna go zrzucił, przez co chłopak obił sobie pośladki. Ech, ten chodnik był okrutny... A raczej śnieg i lód na nim. Kto w ogóle wymyślił zimę? Masa ubrań, możliwość jakiegoś uszczerbku na zdrowiu - nieważne czy to uraz, czy raczej przeziębienie. No i oczywiście nie można siąść na ziemi bez obaw, że nie dostanie się jakiegoś walonego wilka. Ech, same minusy!
Zmarszczył nos, kiedy jednak obcy się rozmyślił. Próbował jakoś bardziej przyjrzeć się mężczyźnie, jednak nie za bardzo mu się to udawało. Wyglądał niczym Slenderman, tyle tylko, że z włosami... O, właśnie! Białe włosy! Jakiś szalik, jakiś płaszcz... A może jednak kurtka?
No i ponownie okulary znalazły się na nosie, jednak tym razem złapał oprawki przy uszach, aby nie być ich ponownie pozbawionych. Uważnie przyjrzał się mężczyźnie, teraz widząc go znacznie wyraźnie... A przynajmniej przez jedno ze szkieł, po to drugie nie nadawało się do niczego.
- Dziękuję - powiedział, mając na myśli okulary. Jednak już po chwili coś zaświtało mu do głowy. - Jesteś na spacerze czy raczej się gdzieś śpieszysz? A może po prostu chciałeś się przewietrzyć? - zapytał, a w jego głowie już formował się plan na wykorzystanie nieznajomego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Staw   Pon Gru 29, 2014 3:53 pm

Mężczyzna był ubrany w dobrej jakości, szyte na miarę i dopasowane części garderoby. Widocznymi dla obcych obecnie był długi, sięgający do połowy łydki czarny płaszcz zapinany na guziki. Ciepłe podszywane polarkiem cudo chroniło go przed zimnem. Do tego niebieski szalik zwięczający całość. Dla osób patrzących niżej, można było zauważyć czarne spodnie oraz buty zimowe w tym samym kolorze. W całej koncepcji ubioru najbardziej rzucał się w oczy uroczy szaliczek. Kontrast z ponurą czernią rzucał się w oczy jeśli ktoś, oczywiście, zechciał odwrócić swą uwagę od białych włosów mężczyzny. Jego urocza buzia "pokolorowana" rumieńcami wyglądała, dla niektórych obserwujących go oczywiście, chłopięco i uroczo. Defekt posiadania takiej cery na który starał się nie zwracać uwagi i ignorować wszelakie, pojawiające się komentarze. Dłonie mężczyzny czyli chyba ostatnia rzecz na którą się zwraca uwagę, chronione były ciepłymi, również niebieskimi, rękawiczkami. Inny odcień tego koloru. Odrobinę wpadający w zieleń. Tak, dało się zauważyć iż mężczyzna lubi tą tonację.
Uśmiechnął się bardzo nieznacznie widząc reakcje chłopaka. Chronił okulary przytrzymując je? Prawie urocze, prawie, że niemal zupełnie. Był wredny? Nie no co wy. On i wredny? Niemożliwe przecież. To takie "kochane" i "uczynne" stworzenie. Prawda?
Wstał z ziemi, bardzo wolno, odczuwając skutki spotkania, zbyt bliskiego stopnia z chłopakiem. Nie, nie był jakoś delikatny i nie, nie roztkliwiał się nad sobą. Poboli i przestanie. Najważniejsze, że ból był do zniesienia. Wniosek: nie ma złamań, żadnych obrażeń zewnętrznych. Zalecenia: obserwacja ze wskazaniem na okres doby lub dwóch.
Zaczął otrzepywać ubranie skupiając się na tym by nie przegapić niczego. Nienawidził być brudny! To było takie okropne. Do tego te zarazki! Wszędzie! Nie mógł sobie wyobrazić jak można nie kąpać się codziennie, nie wspominając już o częstym myciu dłoni. Pedanteria lekarza czasem męczyła jego otoczenie, ale on już taki był.
Odwrócił się do chłopaka po chwili dopiero, pomógł mu wstać uświadamiając sobie, dopiero teraz (tak, szybki on bywa czasem), iż chłopak o coś pytał. Tylko o co? Ach tak... plany. Co on chciał zrobić? Spojrzał na zegarek i uznał, że już jest spóźniony a balast nie musi znać jego zamierzeń. W sumie czemu miałby się mu tłumaczyć? Jednak, jak mówił jego mistrz, czasem należy cokolwiek się odezwać. Zatem, kierując się radą mentora przemówił.
-To już nie ma znaczenia. Czemu pan pyta? - słowa wypowiedziane, głębokim, melodyjnym basem w którym słychać było spokój. Zero zdenerwowania czy też irytacji z zaistniałej sytuacji. Ledwo słyszalne znudzenie, być może również ton mówiący o pewności siebie przemawiającego. Nie przepraszał za to, że żyje i może wysławiać się.
Powrót do góry Go down
Rat
Rozpuszczony Dzieciuch
avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Staw   Pon Gru 29, 2014 4:14 pm

Ubiór mężczyzny... Nie da się ukryć, że dopiero z okularami na nosie potrafił odróżnić, że płaszcz jest świetnie skrojony, a szalik nie jest czarną plamą, a ma jakiś inny odcień. Zresztą, nie dało się kompletnie ukryć uspokajającego faktu, że jednak nieznajomy ma twarz i nie jest Slendermanem, który porywa jakieś dzieciaki i ma koło - bądź ponad - dwóch metrów. Chociaż nie... Chyba wzrost był identyczny i śmiało można było to stwierdzić tuż po tym jak białowłosy wstał. Okularnik powędrował za nim wzrokiem z przerażeniem... Taki wielkolud, a on go jeszcze nie zauważył?! Nie, niemożliwe. Najwidoczniej to ten nieznajomy na niego wpadł. To było nawet bardziej, niż pewne. Może i Daniel miał problemy ze wzrokiem, ale nie aż tak duże.
Hmm... A może jednak warto przyjąć, że to właśnie on na niego wpadł? Chociaż tak na chwilę... Przecież całkiem możliwe, że uda mu się wykorzystać tego mężczyznę jako swojego przewodnika. Ech... Będzie musiał zdradzić Mirka z Lettą, no i zainwestować w jakiegoś psa przewodnika, aby jednak go oprowadzał po tym mieście. Swoją drogą to całkiem niezły pomysł - może będzie za niego chodził do sklepu? Tak, to by było całkiem przydatne, takie zwierzę. Ale musiałoby lubić szczury, bo inaczej nie byłoby nawet mowy o zakupie nowego zwierzaka! Pomijając już fakt, że te gryzonie nie przepadają za obcymi - nieważne czy ludźmi, czy zwierzętami.
Skorzystał z pomocy białowłosego w wstawaniu. Przyzwyczajenie ze szkoły, aby czekać na rękę, która go podciągnie. Nie jest to jego winą, prawda?
- Ach... W sumie bez większego powodu. Kultura nakazuje, aby chociaż w ramach przeprosin za to, że wpadłem na pana, zaproponować ciastko i kawę - powiedział spokojnie. Teraz tylko wystarczyło poczekać, aż mężczyzna sięgnie po przynętę i nadzieję się na haczyk. Można zaprosić go do siebie! Tak, to był najlepszy pomysł pod słońcem! Dodatkowo będzie mógł w końcu widzieć wszystko normalnie. No i nie zabije się gdzieś po drodze, wpadając pod samochód. Ech, złe życie osób nie do końca mających sprawny narząd wzroku.
Poprawił okulary na nosie, mrużąc jedno oko. Nie, za wiele nie widział. Było trochę gorzej, trochę lepiej... Nie, będzie musiał iść i oddać okulary do wymiany szkieł. Dobrze, że w domu ma dodatkowe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Staw   Pon Gru 29, 2014 5:11 pm

Pomoc nieznajomemu była narzuconym przez mentora odruchem. Udawanie "ludzkich" zachowań bywało przydatne, a na pewno koniecznie jeśli nie chciał by go wysyłali na terapię specjalistycznie czy też leczenie psychiatryczne. Nauczyciele, w szczególności jego mistrz, wbijali, dosłownie i przenośni, mu do głowy, iż należy publicznie zachowywać się, przynajmniej próbować, jak inni. Pamiętał, wyryte wyryte wręcz w pałacu umysłu, słowa "kłam dobrze prawda cie zgubi". Pod tym pojęciem kryło się tak wiele. Nienasycona głębia obrazów, dźwięków, odczuć i wszystko to w ułamku sekundy przeleciało przez jego umysł zmuszając go do ciepłego, wytrenowanego aczkolwiek wyglądającego na szczery, uśmiechu. Nawet skupił się na wypowiadanych przez chłopaka słowach. Przyglądał się uważnie jego twarzy, gestykulacji, ubiorowi oceniając całokształt ale również poszczególne części składowe.
Wyniki obserwacji: wada wzroku, dość duża z widocznymi objawami, budowa szkieł potwierdza wniosek. Postawa roszczeniowa, oczekiwanie na uzyskaną pomoc. Ton protekcjonalny, wróć, ton głosu zawsze może mylić. Skreślić do dalszej analizy. Oferowanie nagrody mogące być formą podziękowania ale również pułapką.
Wnioski końcowe: zachować ostrożność nie przerywając obserwacji.
Odpowiedział na słowa chłopaka niemal natychmiast, nie dając mu czasu na odczucie iż ma jakiekolwiek wątpliwości co do szczerości jego szczodrej oferty.
-Z chęcią ciastko aczkolwiek nie pijam kawy. Wolę herbaty owocowe. - uśmiechnął się ponownie do chłopaka zdając sobie sprawę, iż czyni dokładnie to czego oczekuje rozmówca. Nie miało to jednak znaczenia. Jego plany mogą poczekać a on zaczynał być powoli ciekawy czego chce, tak naprawdę, chłopak. Właśnie... chłopak... balast... imię... chyba należy spytać o coś tak trywialnego jak imię? Nie był pewien ale wyciągnął dłoń, otuloną rękawiczką, w stronę chłopaka.
-Mam na imię Amadeusz. - położył nacisk na imię podkreślając wagę jaką przykłada do poprawności wypowiadania jego imienia.
Powrót do góry Go down
Rat
Rozpuszczony Dzieciuch
avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Staw   Pon Gru 29, 2014 5:36 pm

A co za różnica czy pomoc była narzucona, czy raczej nie? Daniel już dawno przestał zastanawiać się nad tym czy ktoś jest z nim szczery, czy raczej notorycznie coś ukrywa i knuje. No chyba, że miało to większą wagę w jego życiu - wtedy zwracał na takie drobiazgi uwagę. Aczkolwiek to nie zmienia faktu, iż każdy człowiek był dwulicowym zdrajcą... Przynajmniej tak wynika z logiki Daniela.
- Och, nie ma problemu. Do ciastka dobry każdy napój, który jest ciepły. Chciałbyś się się przejść do kawiarni czy może wolałbyś do mnie? Mam akurat świeże ciasto, wczoraj wieczorem pieczone - powiedział, mówiąc prawdę. Może i to nie on upiekł, aczkolwiek... No, upieczone było wczoraj. Jedna ze starszych sąsiadek była na tyle miła, że przyniosła mu placem owocowy.
Widząc jak mężczyzna wyciąga do niego rękę, uśmiechnął się i uścisnął jego dłoń. - Miło mi. Moje imię to Daniel - powiedział, zaraz po tym znów poprawiając okulary na nosie. Ech... No oczywiście, że coś musiało pójść nie tak. Oprawki dodatkowo się skrzywiły! Szkoda, że nie wziął ze sobą papierosów. Był pełnoletni, więc nikt nie miałby jak mu narzekać na to, że truje się nikotyną.
- Tylko jest problem. Ja niestety nie znam okolicy, więc jeżeli chcesz się przejść do kawiarni to raczej ty musiałbyś prowadzić. Nie znam tu zbyt wielu lokali - powiedział, a uśmiech nie schodził z jego warg... Zachowywał się zupełnie tak, jakby chłopak chciał zaznaczyć swoją niewinność. W końcu on wcale nie był jakimś diabełkiem w ciele młodego mężczyzny...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Staw   Pon Gru 29, 2014 6:52 pm

Wsłuchiwał się w głos chłopaka starając się zdecydować gdzie poczuje się pewniej. Jego dom, który w dużej mierze mógł się okazać niebezpiecznym terenem. W końcu niezbadany, nie poddany nawet wstępnej analizie. Drugą opcją było umiarkowanie bezpieczne miejsce. Do tego mógł wybrać je sam. Więcej świadków, można wybrać takowe miejsce, w którym będzie ktoś znajomy. Choćby z widzenia. Opcja alternatywna to zabrać chłopaka do siebie, aczkolwiek ją odrzucił już we wstępnej analizie. Nie może przecież obcego prowadzić do siebie do domu! Nie! Jeszcze by coś zepsuł lub nie daj boże ubrudził! A jakby coś przestawił? To by było wręcz bolesne, jeśli nie karygodne.
Czy warto podejmować ryzyko jedynie by zaspokoić chwilową ciekawość? Takie coś by było co najmniej głupie, jeśli nie debilne. Wbrew pozorom kuszące, miał ochotę zaryzykować i udać się do jego domu. Zjeść kawałek tego wyrobu, nie ważne czy on jest twórcą czy inna osoba i napić się gorącej herbaty.
Mimo ogromnej chęci i uśmiechu jaki pojawił się na jego ustach, tym razem szczerego a nie wymuszonego, z jego ust padły diametralnie inne słowa, nie będące w żadnej mierze odzwierciedleniem jego pragnień czy też myśli.
-Kawiarnia to całkiem dobra opcja. -przygryzł lekko wargę robiąc jednocześnie krok do tyłu. Chciał dać w ten sposób do zrozumienia chłopakowi, iż mogą już odejść a dalsza rozmowa w tymże miejscu nie ma już sensu.
Problem dla Daniela, nie był takowym w oczach Amadeusza. Być może nie był miejscowym i nie znał okolicy jak własnej kieszeni jednak wiedział mniej więcej jak dotrzeć do całkiem miłej kawiarni. Podawali tam pyszną herbatę brzoskwiniową w cudownych, maluteńkich filiżankach.
-Ależ proszę się nie martwić. Ja znam mniej więcej okolicę a co ważniejsze wiem jak dotrzeć do przyjemnej i ciepłej kawiarni. Podają tam wyśmienitą herbatę. Gorący napój na pewno nam nie zaszkodzi a być może nawet poprawi samopoczucie. - wskazał ręką kierunek, z którego w sumie wcześniej podążał do punktu B, oczekując iż chłopak ruszy i będą mogli dotrzeć do ciepłego miejsca.
-Mogę zaoferować dłoń byśmy więcej nie lądowali na twardym lodzie. Zechce pan, przytrzymać się mnie, w czasie tegoż przymusowego spaceru w kierunku kawiarni, panie Danielu? - popatrzył się poważnie na chłopaka niczym lokaj czekający na rozkazy swego pana. Niech czuje władzę i tak nie pójdą do jego domu.
Powrót do góry Go down
Rat
Rozpuszczony Dzieciuch
avatar

Liczba postów : 32
Data dołączenia : 28/12/2014

PisanieTemat: Re: Staw   Pon Gru 29, 2014 7:40 pm

Dla tego szczura byłoby o wiele wygodniej, gdyby nowo poznany mężczyzna odprowadził go do domu. Tak, to by było najlepsze wyjście z sytuacji, bowiem znalazłby swój dom... Tak, największy problem Daniela to brak orientacji i częste, bezowocne wędrówki po mieście. Całe szczęście, że z reguły jest w stanie odnaleźć drogę powrotną... Tylko i wyłącznie problemem jest fakt, że aktualnie jedno szkiełko co chwilę miał oszronione, a drugie rozbite. Te okulary były jakieś felerne dzisiejszego dnia! Szlag by to wszystko wziął.
- Naprawdę? To świetnie! Ja mieszkam w Bohemii, a do tej dzielnicy czasami tylko wybieram się na wycieczki. W sumie to tyle dobrze, że było mnie stać na kupno tutaj mieszkania. No wiesz, raczej nie każdego na to stać. A ty jak się tutaj dostałeś? - zapytał, zerkając na niego. Był zaciekawiony, jak każdą nową osobą, z którą zapowiadało się na spędzenie dłuższego czasu. Był towarzyski i to pokazywał już nie od dzisiejszego dnia. Bardzo chętnie dyskutował z ludźmi wokół. Był dobrym słuchaczem... Choć nie zawsze. Zależało to głównie od jego humoru, aczkolwiek w tym momencie wolał poznać białowłosego mężczyznę.
- Chętnie skorzystam, aczkolwiek z ramienia - powiedział, chociaż nieco dziwne się czuł, słysząc jak Amadeusz mówi do niego per pan. W końcu miał zaledwie osiemnaście lat. Może i deweloperzy z nim rozmawiali, może i miał masę kasy, ale jak na razie to nie skończył nawet liceum! No, chyba był zwyczajnym dzieciakiem - naturalnie według własnego mniemania, lepszym od swych rówieśników, a czasami i niektórych starszych od niego osób - jednak dalej był dzieciakiem. No, ale skoro jego towarzyszowi było tak łatwiej to niech tak się do niego zwraca. Nie można powiedzieć, żeby mu to w pewnym sensie nie schlebiało. W końcu co jak co, ale Daniel chciał, żeby traktować go jak osobę dorosłą. Mimo jego dziecinności, obrażania się, dąsania i całej tej reszty, przez którą zasługiwał na tytuł rozpuszczonego dzieciucha. Ech, ech. Czasami chłopak był pełen sprzeczności, aczkolwiek te pojawiały się jedynie w jego głowie... Więc to chyba nawet lepiej, że ludzie nie posiadali tej cudownej umiejętności czytania w myślach.
Ale przerywając te rozmyślania, Rat bez wahania prawie się uwiesił ramienia białowłosego i ruszył za nim. Patrzył uważnie pod nogi... Chociaż sprawiało mu to nie mały problem czasami. Tak, stanowczo będzie musiał zamówić taksówkę lub poprosić Amadeusza, aby sprawdził mu rozkład jazdy autobusów.
[z/t obaj. Pisz w kawiarni]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Staw   

Powrót do góry Go down
 
Staw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bestat :: Arkadia :: / Parki & stawy-
Skocz do:  



Upadli
BlackButler
Półwysep Memente
Cursed
HogwartDream
Halo PBF
~**~
I love PBF
Dark side of internet.
Vampire Knight
Współpraca & Toplisty