IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Devil's Nest

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Splinter
Daddy Bone
avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 15/02/2015

PisanieTemat: Devil's Nest   Czw Lut 26, 2015 10:27 pm


Speluna należąca do Splintera, utrzymywana cholera wie za co, ale niezgorzej prosperująca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mads
Tańczący z wiatrem
avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 31/01/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Czw Lut 26, 2015 10:52 pm

Blondyn tak czy siak nie odbierał jego propozycji jako randki wiedząc doskonale, jak prosto rozumuje Splin, który uważał, że te etapy ma za sobą. Guzik prawda. Spotykał się z różnymi facetami i każdy zabierał go na tak zwane randki, z których najczęściej uciekał oknem jednej z ubikacji. Tak! Zdarzyło się, że przeciskał się przez małe okienko w łazience byle wykpić się z randki. I tak, owszem, podawał jako swój numer, numer do pizzerii. Tandetne i banalne sposoby, ale jakże skuteczne! Zwłaszcza na tych, którzy ewidentnie pchali łapy tam, gdzie nie trzeba.
- Kupie ci mega gejowski, czaisz? – zapytał, jednak śmiać mu się chciało, co z trudem ukrywał. Charlie zawsze potrafił go rozbawić, zwłaszcza, kiedy próbował zgrywać groźnego, co ostatecznie kończyło się na przymilnym facecie. Może dlatego miał do niego słabość? Bo potrafił być stanowczy, a jednoczenie za grubą skorupą okazać dziwnie pojmowaną na swój sposób, czułość i troskę? Był specyficzny, jednak blondyn lubił takich ludzi. Intrygowali go i sprawiali, że z takimi zostawał na dłużej.
Kiedy wszystko już ogarnął zawiązał buty i w bluzie Splintera poszedł za nim. Opuścili przytulny loft, schodząc do meliniarskiego królestwa mężczyzny. Drugiego dziecka.
Lecz co tam zastali wprawiło go w osłupienie. Jak tylko znaleźli się pod barem Mads przeżył szok, widząc wybitą szybę i popisane zewnętrzne ściany baru. Zwykły wandalizm, czy może zemsta? Dla niego było to oczywiste. Matthew. To było w jego stylu, udupić kogoś tak, aby samemu być czystym. Bez żadnych świadków rozwalił Charlie’mu lokal. A raczej zasugerował, że może być tylko znacznie gorzej.
Stał tak długo, wpatrując się w dziwne napisy i ludzi, którzy miotłami zamiatali rozbite kawałki szkła. Ochroniarz – Chester – poszedł do właściciela baru, tłumacząc mu, że jak przyszli do roboty zastali taki stan.
To były jakieś jaja.
Cholera.
- Popierzyło go – powiedział cicho do siebie, wciskając mocniej dłonie w duże kieszenie bluzy. Nie mógł tak tego zostawić. Tu już nie chodziło tylko o jego zdeptaną i sponiewieraną godność, ale o życiowy dorobek Morgana. Nie pojmował tego, jak Matt śmiał posunąć się do czegoś podobnego. Poczuł, jak złość zalewa jego ciało. A gorąco uderza go w twarz tak mocno, jak to robił profesor.
- Cholerny dupek – warczał, odchodząc od Charlesa na bok i nerwowo wybrał numer do byłego partnera. Ten jednak go zbywał. Widocznie jeszcze nie czas odbierać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Splinter
Daddy Bone
avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 15/02/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Pią Lut 27, 2015 12:07 pm

Mega gejowski szampon - znał Madsa dość by wiedzieć, że jak się na coś uprze, to choćby miał zjeździć całe miasto i wszystkie drogerie, znajdzie najbardziej pedalski jaki tylko istnieje. Świetnie.

Mads uciekający mu z... ekhem. Randki? Oknem w kiblu? Nope. Zwłaszcza, że Charlie do łazienki pewnie wcisnąłby się razem z nim, licząc na to i owo.
Puścił go przodem, z niejakim zadowoleniem patrząc na skaczący tyłek dzieciaka w opiętych, dopasowanych spodniach. Te ciężkie glany zdawały się być jedynym ciężarem trzymającym go na ziemi, bo sam wyglądał jak chuchro.
Zostawię tylko dyspozycje i możemy... — nie dokończył, w oczy właśnie rzucił mu się obraz nędzy i rozpaczy; jego kochane maleństwo na które chuchał i dmuchał, wszystko zdewastowane, wszędzie pełno szkła i na wpół wyrwane drzwi.
Morgan robił się na przemian blady i czerwony, w pewnym momencie zacisnął usta w wąską, ledwo widoczną linię i zsiniał. Wyglądał, jakby naprawdę miał zaraz kogoś zabić, więc Chester zanim podszedł choćby o krok, widocznie kalkulował swoje szanse.
Wyminął go w pół zdania, wszedł za kontuar i przejrzał to, co zostało pod ladą, roztrącając wierzchem dłoni puste skorupy porozbijanych butelek.
Zwerbuj firmę sprzątającą. Chuj mnie obchodzi ile za to wezmą, niech przyjadą na zaraz, mają tu być i ogarnąć... to. Niech Rena zajmie się dostawcą, wszystko na zaplecze. A tych kurwa... — wskazał na młodych kursantów, którzy widocznie nie do końca wiedzieli co ze sobą zrobić. Charles zdawał się być spięty i dziwnie opanowany, aczkolwiek gdy wskazał na nich palcem, ręka mu drżała.
Niech powynoszą krzesła, i... niech mi ktoś przyniesie koniak. Co? Nie ma koniaku? Chuj. KURWA, PODAJCIE MI COKOLWIEK, ZA COŚ WAM PŁACĘ! — zaplecze było nieruszone, choć po prawdzie, tylko Morgan miał do niego klucz i wiedział gdzie co jest. Usiadł na jednym z niewielu ocalonych krzeseł i zamilkł, objął ramionami jego oparcie; usilnie się nad czymś zastanawiał. A potem obrócił się do Madsa i spojrzał mu głęboko w oczy.
Podasz mi jego adres. Albo nie, dorwę go w robocie. Dorwę tego skurwiela w robocie, powieszę go na jajach na maszcie przed uniwersytetem, będzie kurwa wisiał. — nie wyglądało na to, by Splinter żartował. Nadal był w stadium najeżonego, spiętego psa, gotowego skoczyć do gardła każdemu kto tylko odważy się podejść bliżej.
I chuj go w tym momencie obchodziły jego zawiasy, kurator i inne gówno - facet skończy marnie, zdejmie mu skalp z dupy jak nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mads
Tańczący z wiatrem
avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 31/01/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Pią Lut 27, 2015 12:45 pm

Był sfrustrowany, załamany i rozgoryczony. Współczuł Charlie’mu, bo gdyby nie on nic podobnego nie miałoby miejsca. Musiał to wszystko skończyć. Był niczym zaraza, która dotykała każdego. Cofnął się w tył, tak jakby mężczyzna miałby coś od niego złapać.
- Nie, Charlie. Tak nie może być. Zapłacę za ekipę sprzątającą. To moja wina – powiedział z pełną powagą. Cofnął się jeszcze krok w tył, mocniej ściskając telefon w dłoni. Za dużo mu przysporzył problemów. Nie wybaczyłby sobie nigdy, gdyby Matt posunął się w swoich niszczycielskich działaniach dalej. Za bardzo miał słabość do Morgana, aby ten odpokutował za nieudany związek blondyna.
- Załatwię to sam. Matt nie będzie cię już niepokoił – obiecał, mimo iż wewnętrznie cały drżał. Wściekłość mieszała się z bezradnością, komponując się w mieszankę wybuchową. Skołowany i trochę rozbity starał się ogarnąć, aby zmierzyć się z profesorem. Zamierzał sam pojechać na uczelnie i zrobić to, co powinien od dawna. Nawet jeśli reputacja blondyna na tym ucierpi – trudno. Nie miał już wiele do stracenia. Pan profesor odebrał mu zbyt wiele nieprzespany nocy, przysporzył dodatkowych siniaków i to za co? Za taryfę ulgową u jego najlepszego przyjaciela na egzaminie? Ale był durny i naiwny, wierząc, że takie pomoce nigdy nie są bezinteresowne. Dopiero teraz przekonał się na własnej skórze, jak ludzie potrafią być okrutni. Nawet nie wiedział, kiedy wpadł w sidła profesora, który nie zamierzał go z nich tak szybko wypuszczać. Miał tylu studentów, a on uparł się akurat na niego.
Mads wiele nie myślał, działał pod wpływem chwili, dziwnego impulsu, który darł się, aby przypieprzyć kolesiowi z bejsbola. Gdzie on go podział?! Cholera.
Zaraz wyszedł z baru zdenerwowany, jak nigdy w życiu. Miał zamiaru jechać na uczelnie. Udał się na przystanek (no chyba, że taksówkę złapie), tak szybciej dostanie się pod uniwersytet niżeli na piechotę. Nie oglądał się za siebie. A kiedy tylko przystanął na chwilę, nie czując ani na chwilę jakiekolwiek ulgi warczał pod nosem wszystkie przekleństwa świata na tego patałacha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Splinter
Daddy Bone
avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 15/02/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Pią Lut 27, 2015 1:05 pm

Nie od razu zarejestrował, że Mads dał w długą. Dopiero chwilę później, gdy nieco ochłonął był zdolny do jakichkolwiek konkluzji i rejestrowania co się do niego mówi. Zaraz zaraz. Czy on właśnie wziął na siebie odpowiedzialność za cały ten syf, i jeszcze poczuwał się do bycia winnym spazmom i chorym wyskokom tego pajaca? Czy on właśnie jechał na uniwersytet? Kurwa!
Zerwał się z krzesła, choć kursant pędził już z cudem ocalałym koniakiem. Machnął ręką; dobrze, że nie zdążył jeszcze wypić, nie mógłby prowadzić.

Całe szczęście motor był cały, do niego nikt się nie przyczepił. Wcisnął kask, wyjechał z uliczki i rozglądał się, czy przypadkiem gdzieś nie wystaje jasnowłosa niewiasta wkurwiona jak sto pięćdziesiąt, z pełnowymiarowym bejsbolem. A niech to, ani śladu.

Zatrzymał się pod uniwersytetem Madsa, a widząc wychodzących leniwie studentów, poczuł się, jak by zupełnie nie pasował do towarzystwa. Oh, wait - nie pasował kompletnie, i dlatego ludzie przyglądali się mu jak atrakcji cyrkowej. Zapobiegliwie zaparkował przecznicę dalej, coby nie kusić losu.
Vourela zniknął, no kamfora. Pod pomnikiem jakiegoś wielce sławnego (diabli wiedzą dlaczego) poety również się na niego nie natknął, więc w końcu, gdy miotał się już od wydziału do wydziału, olśnienie spłynęło na niego nieoczekiwanie; rozpiska konsultacji. Gabinety.
Roztrącając całą tę szczeniacką tłuszczę, przepchnął się pod gablotę, by mrużąc oczy wyhaczyć na liście jakiegoś Matthew. Bingo.

Winda nie chciała przyjechać; odrobina technologii i człowiek się gubi. Wbiegł więc po schodach, w połowie ściągnął ramoneskę i wkurwiony na świeżo tym ożywczym pędem, wpadł na szóste piętro, dysząc jak zasapany nosorożec. Urwie szmaciarzowi łeb przy samej dupie, niech go tylko dorwie.
Mads? — mruknął, próbując zorientować się, czy dzieciak jest gdzieś na korytarzu. P:rzyjrzał się tabliczkom przy drzwiach, szukając konkretnego pokoju i konkretnego nazwiska. Teraz mu się skurwiel nie wywinie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mads
Tańczący z wiatrem
avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 31/01/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Pią Lut 27, 2015 1:31 pm

Dojechał w kilka minut, jak się okazało całkiem szybko, albo on był tak wpieniony, że nawet nie miał poczucia czasu. Jak tylko wyleciał z autobusu od razu pierwsze kroki skierował na aulę, gdzie Matt miał wykład. Nie było go w gabinecie. Południami miał wykłady. A co zrobił blondyn? Bez mrugnięcia okiem, wdarł się na aulę, gdzie wszystkie oczy skupiły się na nim, a on dysząc (przez wdrapywanie się po schodach w tempie ekspresowym) spojrzał na swojego byłego. Matt wyglądał na lekko zdziwionego, chciał się odezwać, aby ten zaczekał na niego na korytarzu, bądź usiadł, jednak widząc złość w oczach blondyna uświadomił sobie, że nie ma już nad nim żadnej kontroli. Nie w tym momencie. Studenci niczym zaciekawione surytaki patrzyły na całe przedstawienie. Mads zaraz wskoczył na podest uderzając mężczyznę z otwartej dłoni w policzek. Na auli zapanowała grobowa cisza, którą można było ciąć nożem. Można nawet było posądzić gapiów o nieoddychanie. Matt stał w szoku w pierwszej chwili nie mogąc wydobyć z siebie żadnego słowa. Nie spodziewał się tego, no nie ma cholery. Przecież blondyn nigdy nie zachowywał się tak agresywnie. No oczywiście, zdarzały mu się początkowe wyskoki i siarczyste szczekanie, jednak szybko ustawił go wedle własnej melodii. Teraz znowu wrócili do punktu wyjścia. Przystojny pan profesor zerknął kątem oka na studenciaków, którzy niczym hieny czekali na dalszy rozwój akcji.
- Proszę wyjść. Natychmiast – powiedział, a oni szybko zaczęli zbierać swoje szpargały wiedząc, że wykładowca nie żartuje. Nikomu nie uśmiechało się zostać udupionym przez ciekawość. Sala wolno pustoszała. Studenci zaraz zaczęli między sobą dyskutować. Większa grupka przeszła koło jakiegoś dziwaka, który wyglądał, jakby się urwał z cyrku. Co on miał za trupią paszczę. Nieważne. Teraz gorące plotki słychać było na korytarzu uczelni. Każdy cicho między sobą szeptał, że jakiś blondyn spoliczkował pana Hoopera. Jedni nawet nazywali chłopaka z imienia, widocznie go znając. Plotki powstawały z prędkością światła, a Splin obok nich wszystkich nie mógł przejść tak obojętnie.
W auli akurat trwała niezła jatka. Vourela krzyczał na wyższego od siebie parę centymetrów mężczyznę, który patrzał na niego swoimi ciemnymi oczami bez wyrazu. Był spokojny i opanowany, a blondyn niczym rozjuszona nastolatka wykrzykiwał wszystkie wyrzuty w jego kierunku wyzywając od najgorszych padalców. Oczywiście obiecał mu, że prędzej padnie trupem niżeli do niego wróci. Lecz Matt nie przejmował się histerią byłego kochanka, gdyż doskonale wiedział, że ten tak czy siak do niego przyjdzie. Złapał go za nadgarstek i szepnął parę gróźb na ucho, wiedząc, że tutaj ściany mają uszy. Musiał pozostać nieskazitelny. W końcu to z Madsa zrobi niezrównoważonego wariata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Splinter
Daddy Bone
avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 15/02/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Pią Lut 27, 2015 5:10 pm

Blondyn policzkujący wykładowcę na oczach całego roku - niech go, jeśli to nie Mads. To na pewno Mads, bo w gabinecie pocałował klamkę. Musiał mieć dupek, wykłady albo seminarium.
Górując wzrostem nad chuderlawymi studentami przepchnął się jak przez morze, klnąc pod nosem nieprzyzwoicie. W końcu wcisnął się na aulę i zauważył tego fajansa, trzymającego Vourelę za przedramię. Potwór, dotychczas drzemiący niespokojnie w jego piersi ryknął rozjuszony, a Splinter na skrzydłach wkurwu spłynął ku katedrze; gdyby mógł, paliłby grunt pod sobą i wydzielał ostrą woń siarki, mówił językami i szczuł nierządnicą babilońską. Był wściekły, a teraz nareszcie dotarł do celu. Wyglądał na jednocześnie rozjuszonego i dziko ucieszonego.
Mads, dzwoń po karetkę. Powiedz, że na małej wykładowej auli mamy ciężki przypadek. Profesor potknął się o podest, wybił sobie przednie zęby, złamał nos, prawdopodobnie ma połamane dwa... trzy żebra, a w dupę wbił mu się termos z kawą. Ale migiem — warknął, wszystko na jednym wydechu, niestrudzenie wspinając się na cholerną katedrę. O, nie zamierzał sobie żałować, zwłaszcza, że skurwysyn zamiast stanąć z nim oko w oko, wolał frajersko zrobić mu nalot na przybytek. Teraz będą mieli okazję rozliczyć się co do grosza.
Na twarzy tej pieprzonej francy odbiła się wyraźnie delikatna dłoń blondyna, a dla symetrii Splinter dołoży mu zaraz z drugiej strony. Jak dobrze pójdzie, panu H. odechce się zabawy w boga na następne kilka żywotów do przodu.
Oczywiście bardzo chętnie wtajemniczę to grono surykatek za drzwiami jakie ma pan warunki zaliczenia. Rachunek za wstawienie nowych okien, od stolarza i za najbliższe uzupełnienie asortymentu przyślę na oddział, pasuje? — spojrzał znacząco na Madsa, którego nadgarstek wciąż uwięziony był w uścisku Matthew. Jeśli jeszcze się nie połapał, stawiało go to w jeszcze gorszej sytuacji niż dotychczas, a warto nadmienić, że Hooper już dawno był w czarnej dupie bez szans na optymistyczne widoki.
Obnażył zęby w bardzo nieprzyjemnym uśmiechu, nie zwiastującym niczego dobrego. Na tym etapie zdawał sobie jeszcze sprawę, że niestety nie może złamać mu karku na terenie uniwersytetu, ale i na to się przygotował. Miał jeszcze swojego asa w rękawie.
I co? Sądziłeś, że się nie dowiem? Masz mnie za idiotę? — zrównał się z nim. Parę centymetrów nie robiło mu teraz różnicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mads
Tańczący z wiatrem
avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 31/01/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Pią Lut 27, 2015 5:47 pm

Wszystko się działo, jak we filmach. W krótkich ułamkach sekund. Mads nie spodziewał się Charliego tutaj, w ogóle nie przypuszczał, że ten domyśli się i pofatyguje aż na samą uczelnię. No, ale. W końcu chodziło o knajpę. O jego ukochane maleństwo, które teraz było w opłakanym stanie. Wybite szyby, popisane ściany i kilka połamanych krzeseł. Mimo to, zero świadków tylko sami podejrzani. A raczej podejrzany, który teraz stał w oko w oko z właścicielem baru. Wcale nie wyglądał na przejętego, kiedy dostał policzek od Szweda. Wręcz przeciwnie uśmiechnął się wrednie, wręcz złośliwie. Wzrokiem pełnym pogardy zmierzył go od stóp do głów. Widać było na kilometr, że każdym gardzi. Pomasował szczękę, tym sam puszczając chłopaka. Matt przelotnie zerknął na swojego byłego studenta z politowaniem.
- I to dla niego mnie zostawiłeś? – zapytał, a potem przeniósł pełne pewności siebie spojrzenie na swego rywala. Podły uśmieszek ani na moment nie znikał z jego ust, a wręcz przeciwnie. Oparł się tyłkiem o kant biurka, zakładając ręce na siebie. -  Charles Morgan. Wpadasz tutaj, pełen złości niczym nafaszerowany prochami kociak i syczysz na mnie. I to z jakiego powodu? – zapytał, jakby rozmawiał z własnym studentem. Poziom jego cynizmu i wyrachowania sięgał sufitu, podobnie jak poziom wściekłości Charliego. Mads stał z boku, tuż przy Splinie, aby w razie czego go złapać. Wiedział, że to się może źle skończyć. Na uczelni był monitoring, ponadto krzątało się wielu gapiów, którzy tylko czekali na rozwój dalszej akcji.
-  Co do moich form zaliczania przedmiotu na ten temat doskonale może się wypowiedzieć Mads. Mieliśmy bardzo bliskie egzaminy – rzucił spokojnie, wzruszając ramionami.- Na temat okien i stołów nic mi nie wiadomo. Oskarżasz, a masz może jakieś dowody? – zapytał, uderzając w samo sedno. Morgan przychodził do niego, groził mu i oskarżał nie mając żadnych dowód, a jedynie własne przypuszczenia. Za to mógł nawet trafić przed sąd, a to mu się chyba najmniej uśmiechało.
-  Przestań Matt, nie rób z nas idiotów – syknął w końcu blondyn, który ocknął się z szoku na widok całej tej rozgrywanej scenki. – Zdemolowałeś bar Charliego. Kto, jak nie ty. – Patrzał na niego oskarżycielsko, lecz tamten wcale się tym nie przejmował.
- Niech przedstawi mi dowody. Bo na razie to on mi grozi. I znowu może dostać wyrok – powiedział, a widząc zaskoczenie w oczach blondyna ciągnął swoją gierkę dalej. - Nie powiedział ci? – Nie. Nie rozmawiali na podobne tematy. Często się tylko spotykali, aby wskoczyć do łóżka, a nie na herbatkę i ciasteczka. Brak jego niewiedzy trochę go zażenował. Złapał pewnie Morgana za nadgarstek, lekko ciągnąc w tył. Nie będzie kusić losu, zwłaszcza, że ten jest na warunkowym.
- Chodź, Charlie – mruknął pod nosem, chcąc teraz, jak najszybciej się znaleźć od Matta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Splinter
Daddy Bone
avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 15/02/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Pią Lut 27, 2015 6:57 pm

Widzę, że znasz moje nazwisko. To wiele mówi o tym, jak niewielką styczność masz ze mną, moim środowiskiem i pubem. Wiedziałeś może, że lokal na przeciwko ma kamery i jak przejdę się po nich po sąsiedzku, zobaczę wszystkie wyciągi? Nie, żebym coś sugerował, tak gwoli dowodów... — uniósł brew, choć ta widocznie drgała mu nerwowo. Był już na samym ostatku swojej cierpliwości, smar kończył się powoli, zaczynał skrobać podwoziem. Jeszcze chwila, a puszczą mu hamulce.
Facet musiał czuć się zajebiście pewny swego, jak i alibi. I jak się zaraz okazało, jak na kogoś kto zupełnie nie interesuje się tematem, miał zaskakującą wiedzę na temat Morgana i jego przeszłości. A przynajmniej tego bardziej kolorowego wycinka, o którym wolał towarzysko nie wspominać.
Słyszałem. Mads wspominał, że nie jesteś zbyt wymagający — odparł krótko, nie wdając się w żałosną polemikę o Madsie, jego tyłku i predyspozycjach jego byłego kochanka. Oparł się o biurko, nie reagując na Vourelę i jego chwyty, jego niewerbalne prośby. Skoro pofatygował się aż tutaj, łamiąc po drodze z tuzin przepisów drogowych, chciał wynieść z tego starcia najmniejszą choćby satysfakcję.

Wyrok. No cóż, o tym wspominać nie musiał. Morgan spojrzał tylko na niego przelotnie, nie dając po sobie poznać, że ruszyło go to w jakimkolwiek stopniu.
Przejrzymy nagranie i zobaczymy kto zrobił wczoraj wypad do mojej knajpy. Skoro nie masz nic na sumieniu, pewnie zupełnie cię to nie ruszy — rzucił niby mimochodem, po czym zatarł ręce, uśmiechnął się spokojnie, czarująco; zupełnie, jakby cała złość właśnie z niego uszła. Objął blondyna w pasie i ucałował miękko jego odsłonięty kark.
Chodź, Mads. Postawię ci obiad — mruknął mu na ucho, ściągając go z katedry i prowadząc schodami wysoko, aż do wyjścia. Pod drzwiami stał tłum zdezorientowanych studentów, na widok których dostał napadu dzikiego śmiechu. Jakoś nie potrafił sobie wyobrazić takiego ot, Voureli w ich gronie. Był zbyt nieprzewidywalny i wybuchowy, nie nadawał się do tego konformistycznego tłumu w pogoni za papierkami. Wyścig szczurów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mads
Tańczący z wiatrem
avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 31/01/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Pią Lut 27, 2015 8:21 pm

- Nie musze znać twojego środowiska, aby znać ciebie, Charles. Proszę, idź sobie do nich po sąsiedzku, idź i sprawdź. A tam dowiesz się, że na żadnej z rzekomych kamer mnie nie widać. Na przeprosiny czekać będę osobiście – powiedział, zakładając ręce na siebie. Był zbyt cholernie pewny siebie, aby jego słowa były tylko czczym gadaniem. Widocznie miał dobre tyły, zabezpieczył się dupek.
To było starcie, w którym każdy z nich się testował. Ile jest wstanie wytrzymać ten drugi. To było nie do pomyślenia, jak obaj potrafią być zażarci i wszystko o co? Profesorowi chodziło o blondyna , a Charliemu o knajpę. Konflikt interesów, nic więcej. Matt chętnie dogadałby się z mężczyzną, jednak widząc, jak Morgan łapie Madsa w pasie i całuje w kark, dał po sobie poznać pierwsze oznaki zdenerwowania i chęć targu szlak strzelił. Właściciel baru trafił idealnie w samo sedno, aby tylko mu dopieprzyć. Dzięki takiemu zagraniu z tej chorej sytuacji wyciągnie wiele satysfakcji. Blondyn dał się pocałować, a nawet sam złapał dłoń mężczyzny i splótł je ze sobą. Nawet jeśli mogło to dość jednoznacznie wyglądać, Matthew wiedzieć o tym nie musiał.
Profesor spojrzał za nimi, jak wolno odchodzą od katedry. Syknął pod nosem, klnąc siarczyście na zbyt ładny obrazek. Tego chciał uniknąć, a sam wpakował go w jego ramiona. Cholera. Musiał inaczej to wymyślić.
Jak tylko znaleźli się przy drzwiach, za którymi stało grono studentów blondyn zerknął na ich zdezorientowane miny pobieżnie, a potem usłyszał, gdzieś obok siebie nagły atak śmiechu towarzysza. Podniósł brew wyraźnie zaskoczony. Nie bardzo rozumiał, co go tak nagle rozbawiło, dlatego też bez zbędnych pytań zaczął się przeciskać przez tłum. Miał nadzieję, że mężczyzna idzie za nim i nie wdaje się w głupie dyskusje ze studentami, którzy szeptali różne rzeczy między sobą. Począwszy od tego, że podejrzewali Madsa o zapędy sypiania z wykładowcami, aż po spotykanie się z jakimś podejrzanym typem. Uczelnia byłym okrutnym miejscem, a ludzie potrafili w krótkim tempie zrujnować dobre imię. Jak na przykład w przypadku Hoopera, który będzie musiał się ostro tłumaczyć przed dziekanem z zaistniałej sytuacji.
Wyszli z uniwersytetu, a chłopak stanął nieopodal pomnika i zerknął na Splintera. Zagryzł wargę, spoglądając przed siebie.
- Nie przypuszczałem, że przyjdziesz specjalnie na uczelnie, aby się z nim rozmówić. Ale może to i lepiej, pewnie teraz będzie bardziej ostrożny, zanim dobierze się do twojej własności – powiedział, bo Matt faktycznie będzie bardziej uważny w swych działaniach. Nie będzie już mu demolował lokalu, będzie starał się obrać inną drogę. Przynajmniej na razie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Splinter
Daddy Bone
avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 15/02/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Sob Lut 28, 2015 4:00 pm

O tyle, ile zależało mu na knajpie, był w stanie przydrałować tu z drugiego końca miasta. Ale był jeszcze Mads, za którego definitywnie należała mu się porządna strzała prosto w ten prostacki ryj. Nie odniósł dobrego wrażenia i pojęcia zielonego nie miał, jak ten dzieciak mógł szaleć za takim burakiem. Żeby to jeszcze klasę miało, a to aroganckie, na kilometr widać.
Wiedział, że facet wiele nie zrobi sobie z jego pogróżek, ale zawsze najbardziej bolały te osobiste. Mógł zrujnować mu pub, porysować samochód, słać sms-y z pogróżkami, ale nie mógł mieć tego, co Splinowi samo wpadło w ręce; nie mógł odebrać mu Madsa.

Zatrzymał się pod pomnikiem, Vourela miał mu chyba coś do powiedzenia. Podrapał się po szczęce, Matthew dawno już wyrzucił z myśli i fantazjował o obiedzie. Młody wyglądał raczej na osobę, którą ta kwestia męczyć będzie znacznie dłużej.
Koleś wyżył się na moim pubie, musiałem zareagować. A przede wszystkim obił cię jak worek treningowy, chuja, nie popuszczę mu — burknął, nie lubił się tłumaczyć. Zwłaszcza, że sprawa wydała mu się osobista - sprałeś mojego człowieka? No to ja spuszczę ci wpierdol stulecia.
Przykucnął nisko i pieprząc już to, że wszyscy się gapią, kciukami odgarnął jego jasne, asymetrycznie ścięte włosy w tył.
No. Coś ty myślał, że mi chujem lata, że od dwóch miesięcy łazisz z siniakami we wszystkich kolorach tęczy? — a podobno to on był tu powolnie myślący. Nah. Rzucił pobieżnie okiem na wielki, sztywny pomnik nadętego kolesia w todze, na całe spekulujące o ich zażyłości środowisko braci studenckiej; miał ochotę wszystkim im pokazać swoją dupę, ewentualnie zgrabnego fuckera. Co ci ludzie tacy ciekawi, na jakim świecie ich chowali? Na miejscu Madsa nie wytrzymałby tutaj miesiąca.
Poza tym... — strzelił karkiem, udając ton osoby, która dopiero o czymś sobie przypomniała. Jak wspomniał, miał jeszcze jednego asa w rękawie. A w zasadzie, w kieszeni w kurtce, gdzie sięgnął z ociąganiem, chcąc podsycić ciekawość młodego. Pokazał mu włączony dyktafon, dopiero teraz ściął nagrywanie i przybrał pozę cholernie zaskoczonego.
Jestem bardzo ciekawy, jak z tego krótkiego wyznania o zaliczaniu studentów w ramach egzaminu w razie czego wyłga się nasz ulubiony profesor Hooper. Tylko wytniemy ten fragment, w którym groziłem mu na wstępie... e... i tam, jeszcze trochę później. I końcówkę — dodał dyplomatycznie, bo to akurat nie stawiałoby go w dobrym świetle. Jakie to szczęście, ubezpieczać się na takie wypadki. Może ta cała technologia wcale nie jest taka zła?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mads
Tańczący z wiatrem
avatar

Liczba postów : 41
Data dołączenia : 31/01/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Sob Lut 28, 2015 10:46 pm

Mads może i był ciężko myślący, jednak on nigdy nie przyjmował do wiadomości jakichkolwiek wyznań. Unikał ich i był głuchy, dlatego też zdziwił się, gdy parę dni wcześniej Charlie chciał, aby skończył z Mattem, aby nie musiał się nim dzielić. To było nowe, dziwne doświadczenie, które pierwszy raz nie przeszkadzało mu na tyle, aby chciał uciec czy zniknąć zostawiając po sobie krótki liścik. Tak przeważnie robił. Nienawidzono go za to, a prawdą było, że nie robił tego z premedytacji, ale własnego tchórzostwa, które go paraliżowało przyprawiając o utratę resztek racjonalnych zachowań.
- Zamknij się, jesteś nienormalny – rzucił i zaraz walnął go w ramię z pięści – jednak nie aż tak mocno – na podobne wyznanie. Nie spodziewał się, że Charlie się nim tak przejmuje, i że wyjedzie mu pod uczelnią takim testem. Co miał robić?! Już i tak paskudny, zdradliwy rumieniec wkradł się na jego policzka pokazując tym samym wszystkie skrzętnie skrywane uczucia. Niech go diabli wezmą. Zaraz wsunął ręce do kieszeń pożyczonej Splinowskiej bluzy i podszedł do jego motoru. Jednak szybko na nowo zwrócił jego ciekawość. Zerknął w stronę mężczyzny, a widząc dyktafon parsknął pod nosem.
- Charlie, ty mu więcej groziłeś. A ja jestem już jego byłym studentem. Chociaż to dobrze, że masz na niego haka – powiedział i podszedł do niego ponownie, jakby nigdy w życiu dyktafonu nie widział. Lecz to był tylko pretekst. Zaraz wspiął się na palcach łapiąc go za fraki i pociągnął do siebie całując namiętnie. Walił to, czy ktoś ich widział. Już iż tak miał nieźle schrzanioną reputację, którą nie odbuduje na studiach magisterskich. Kij z tym.
- Chodź. Mam ochotę na coś dobrego do żarcia – mruknął siadając na jego motor i czekając na niego. Przyglądał mu się z boku z nikłym uśmiechem na ustach, zastanawiając się o czym ten świr myśli, bo chłopak miał dziwne wrażenie, że ten dawno wybiegł gdzieś myślami. Chrząknął znacząco ponaglając go. Kiedy w końcu książę ciemności raczył przytaszczyć swój seksowny tyłek, pojechali na obiad.


{temat wolny x2}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bat
Komisarz Batman
avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 09/02/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Sob Mar 14, 2015 5:52 pm

/ początek

Wolny wieczór nie był wielką ulgą od codziennej rutyny, która gwarantowała bezpieczeństwo zamkniętego miasteczka. Prawdę mówiąc był tak samo rutynowy jak reszta życia Bata. Wszystko działo się według określonego planu, według określonego tempa i według dawno określonych przez komisarza wytycznych. Do tego dochodziły także przyzwyczajenia, nałogi. One sprawiały, że rutyna była czymś stabilnym, niemal nie do ruszenia.
Morgenstern nie narzekał na nudę. Prawdę mówiąc rutyna to nie była dla niego nuda, a wyzwolenie. Paradoks? Oczywiste. W wolny wieczór, jak zwykle w niedzielę, przesiadywał w klubie popijając piwo - jak zwykle dobrej, niemieckiej marki. Ciemne, gorzkie z lekką nutą słodyczy. Jak zwykle zamierzał skończyć dopiero przy szóstym lub siódmym kuflu. Pech chciał, że miał mocną głowę. Chociaż była także i dobra strona słabej reakcji na alkohole. Jutro mógł pojawić się w pracy bez kaca, jak zawsze dokładnie ogolony, porządnie ubrany i wyprostowany jak struna. Jednak na razie nie w głowie były mu jutrzejsze plany, a raczej teraźniejszość i związane z nią lekkie zawroty głowy. Przyglądał się ludziom opuszczającym pub i wchodzącym do niego. Siedział tyłem do baru, ale schowany na uboczu. Cóż, z szacunku do właściciela przybytku schował się, żeby nie odstraszać mu klientów. Nie każdy chciał napieprzyć się w trzy dupy pod nosem gliniarza. Włosy związane w kitę omiatały bar, kiedy oglądał się za siebie i machał na barmana. Który to raz już blond wiecheć zgarnął okruszki i kurz z akrylowej lady? Zdawało się, że stracił rachubę, ale nie miał najmniejszej ochoty jej szukać. Nie dzisiaj. Dzisiaj gliniarz wziął wolne i został w policyjnej szafie. Puścił Maxa wolno, chociaż z pewnością oczekiwał go równo o 6 rano na komisariacie. I nie było mowy o spóźnieniu.
A jeśli o spóźnieniu mowa - jego niedoszły towarzysz dzisiejszego wieczoru spóźniał się już nieco ponad dwadzieścia minut. Komisarz sączył zaś już zdaje się siódme lub nawet ósme piwo, kompletnie pozbawiony czucia w palcach u rąk i nóg, dziwnie miękki w kolanach i nieco zarumieniony z gorąca, chociaż wciąż z nic nie mówiącą, neutralną miną. Oczekiwał, nieświadomie bębniąc palcami jednej dłoni po pasku, gdzie powinna znajdować się kabura policyjna. Nieposłuszne palce zdradzały lekki dyskomfort blondyna.

_________________

Stop this 'nananana'.
This is my theme forever.
Take your filthy fingers out of my ass, only then i won't pull a trigger.
Carefully, hands above head. You're riskin' your life?
So you don' care, if I'll fuck you all night.
Come.
Handcuffed you're not so furious.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niklas Leblos
Niepozorny doktorek
avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 09/03/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Sob Mar 14, 2015 7:00 pm

Praca była wszystkim co miał, chociaż zdarzało mu się także czasami nawiązać jakiś tam kontakt z drugim człowiekiem. Sam Niemiec miał dość ciężki charakter i wiedział o tym doskonale. Dlaczego więc ktokolwiek chciałby z nim się spotkać? Inaczej, dlaczego dał się namówić na to wyjście. Ta myśl nie dawała mu spokoju, gdy w pośpiechu zamówił taksówkę. Czyżby było to spowodowane ostatnimi rozmowami jego pracownicy? Nigdy jakoś specjalnie nie czuł się samotny. No, przynajmniej nie miał tego świadomości. Po prostu teraz nagle zaczął bardziej zwracać uwagę na otaczających go ludzi, jedna rzecz pociągnęła za sznurki drugą i teraz skończył na wpatrywaniu się przez okno taksówki. Zerknął niechętnie za zegarek na jego prawej dłoni, a widząc wybijającą godzinę spotkania nieco się skrzywił. Nigdy nie zdarzyło mu się spóźniać, ale najwidoczniej dzisiejszego dnia los spłatał mu kolejnego figla. Mężczyzna spojrzał na kierowcę, który nie ruszał za bardzo auta na przód. Niby wszystko takie doskonałe, ale przy jakiś wypadkach nadal potrafią być nieszczęsne korki. Niklas nieco się wychylił, przykładając wierzch swojego zegarka do licznika taksówkarza i bez słowa opuścił auto. Zapłacił w ten sposób za przebytą trasę, a resztę po prostu pokona na własnych nogach. Kto wie, kiedy auto ruszy ponownie. Idąc znowu się nieco zamyślił nad swoją osobą, tym jaką właściwie osobą jest i czy aby na pewno chce się zmieniać. Nim się obejrzał dotarł już do nieco znanego mu baru i rozejrzał się dookoła. Związał włosy. Stwierdził, zauważając znajomą twarz gdzieś w koncie. To było dość oczywiste, że komisarz nie usiądzie na samym środku czekając na niego. Dobrze, że doktor zdążył już na tyle znać tego blondyna, aby móc się domyśleć czegoś takiego. Mijając barmana zamówił coś mocniejszego o smaku brzoskwini i zaraz o tym podszedł do niebieskookiego.
– Wybacz spóźnienie, Max. – odezwał się, kładąc na przywitanie dłoń na jego ramieniu.
Za chwilę jednak zajął miejsce obok, a trunek który mu właśnie dostarczono od razu wylądował w jego przełyku. Dawno już nie pił, a co dopiero w czyimś towarzystwie. Chyba jednak przyda mu się rozluźnienie od obecnej roboty i może nawet towarzystwo znajomego nie będzie takie złe.
– Nie macie nic mocniejszego? – powiedział do barmana, podnosząc pusty kieliszek. Nie czekał długo, gdyż został on zapełniony czymś czerwonym i nie pachniało to jak wiśnia, czego się spodziewał doktor. Jednak znajomy zapach, skądś go kojarzę. Przymknął oczy i upił nieco trunku. Niezłe. Może z czasem przypomni mi się co to.
– Myślałem, że weźmiesz się za coś mocniejszego. Skoro już jesteśmy w takim miejscu, to jest niezła okazja. Nie uważasz? – Stwierdził raczej niż zapytał.
Może po tym rozmowa będzie lepsza. Za cholerę nie wiem co dobrego powiedzieć. Przecież gadka o pracy jest idiotyczna. Zaczął ponownie pić swoją porcję alkoholu, zerkając co jakiś czas na blondyna.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bat
Komisarz Batman
avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 09/02/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Nie Mar 15, 2015 9:28 pm

Zauważył wchodzącego do pubu doktora, obserwował jak się zbliża i lekko drgnął na dotyk jego dłoni na ramieniu. Zasalutował lekko, dłonią obarczoną na wpół wypalonym papierosem, odczekał spokojnie aż towarzysz zamówi coś dla siebie.
- Spóźnienie wybaczone.
Lekko pokiwał głową na jego propozycję i wbrew temu gestowi, jakby nie patrzeć potwierdzającemu słowa doktora, odpowiedział:
-Nic z tego. Mam jutro z samego rana robotę. - przewrócił lekko oczami i kiwnął w jego kierunku głową. - A ty? Jutro praca czy leżenie odłogiem?
Dopiero w tej chwili, kiedy przechylił kufel do dna, dało się zauważyć, że równowagę ma już zdecydowanie zachwianą. Bujnął się lekko do tyłu, oparł mocniej o blat baru i odstawił naczynie z niekontrolowaną siłą uderzając nim o powierzchnię lady. Potrząsnął lekko głową, jak ogłuszony pies i skupił spojrzenie na Niklasie. Ostatecznie postanowił się szlachetnie wytłumaczyć z tego aż nazbyt dosłownego gestu.
- Wybrałem się tu wcześniej, zdążyłem już troszkę popić bez ciebie. Musisz się streszczać, żeby mnie dogonić.
Przenajświętsza trójco niebieska - komisarz uśmiechnął się półgębkiem, co zazwyczaj nie mieściło się w głowie tym, którzy znali go zaledwie chwilę. Jednoznacznie orzec już można było jego stan upojenia alkoholowego. Niejednoznaczny pozostawał powód. U Bata zapomnienie się czy zwykła utrata kontroli w grę nie wchodziły. Wyprostował się jakby przypominając sobie gdzie jest i kim jest, dogasił papierosa w popielniczce i powolnie, leniwie rozważył zamówienie browara, który kusił go zza lady namiętnym "Wypij mnie, Max! Razem zbawimy świat i pokonamy wszystkich złoczyńców!". Nie wierzył jednak podejrzanemu, postanowił na razie nie oceniać go pozytywnie. Uznał, że ciecz, choćby najlepszej jakości nie zwiedzie jego instynktu śledczego. Nie, nie.

_________________

Stop this 'nananana'.
This is my theme forever.
Take your filthy fingers out of my ass, only then i won't pull a trigger.
Carefully, hands above head. You're riskin' your life?
So you don' care, if I'll fuck you all night.
Come.
Handcuffed you're not so furious.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niklas Leblos
Niepozorny doktorek
avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 09/03/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Nie Mar 15, 2015 9:58 pm

– Wziąłem wolne, czy raczej zmusili mnie żebym je w końcu wziął. – wywrócił tutaj oczami. W końcu w zeszłym roku pracował cały czas, mając gdzieś jakieś urlopy. Później nieco mu się dostało za to z góry. Dlatego też stwierdził, że weźmie kilka dni wolnego co jakiś czas, wykorzysta po cichu urlop i będzie mógł spokojnie skupić się na swojej pracy. Jasnowłosemu oczywiście nie umknął ten niewielki uśmiech, a nawet na jego widok przeszedł po jego lewym ramieniu dziwny dreszcz. Czyżby alkohol zaczął działać? Nie zastanawiał się jednak zbytnio nad mało istotnymi faktami, dopił kolejnego drinka i zamówił jeszcze jednego, a po tym znowu kolejnego…aż w sumie zatrzymał ten wir na ósmym, czując jak słodkie działanie alkoholu rozchodzi się po jego ciele. Nie miał jakiejś słabej głowy, raz go alkohol po prostu łapał, a raz nie. Jak było dzisiejszego dnia, zdążył już nieco zauważyć.
– To nieco niesprawiedliwe, moje drinki są mocniejsze, ale jak masz robotę, to co poradzić. – odezwał się, czując chwilę po tym jak jego język nieco wiotczeje. Mówił normalnie, nie jąkał się ani nic w tym stylu, wychodzi na to że ten trunek zaczynał działać szybciej. Co powinien teraz powiedzieć? Na jaki mądry temat mógł porozmawiać? Zamieszał nieco czerwony napój w szklance i znowu przeniósł wzrok na mężczyznę. Może nawet nieco za długo się na niego patrzył?
– Wiesz jak dobrze poderwać kolesia? – Wypalił nagle, no bo po co cackać się wokół tematu. Wiadomym była orientacja Niklasa, gdyż zawsze od razu mówił jak to kobiety go nie kręcą. A że ostatnio zdarzyło mu się nieco myśleć o tym „jak to jest z drugą osobą”, uznał iż zapytanie kolegi nie jest czymś nietaktownym. Przynajmniej dla niego. Kiedy ostatnio uprawiałem seks? Zmrużył na chwilę oczy, przypominając sobie swojego ostatniego partnera, aczkolwiek nie mógł się na tym teraz zbyt skupić. Ciekawszym wydawała się odpowiedź na jego pytanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bat
Komisarz Batman
avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 09/02/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Sro Mar 18, 2015 11:54 pm

Blondyn słuchał go uważnie na tyle, na ile pozwalała mu jego własna głowa, domagająca się dobicia do okrągłej liczby kufli, w tym wypadku do dziesięciu. Niepoprawna kontrola nad każdym aspektem życia, nerwica natręctw - to wszystko kazało mu machnąć ręką na barmana, żeby podał jeszcze jeden kufel. Wziął go do ręki, zajrzał do środka i cmoknął z dezaprobatą. Obejrzał się przez ramię na Niklasa, a jego brew podniosła się lekko do góry w geście uprzejmego zdziwienia.
-Kolesia, mówisz. - zrobił krótką przerwę na kilka łyków piwa, którego smak powoli stawał mu się obojętnym. -Cóż. Zdecydowanie trudniej poderwać gościa niż babkę. Babki głównie kręcą się wokół wizualnej części nas. Faceta najłatwiej poderwać jak ma doła. Podać mu pomocną dłoń. I nie tylko dłoń. - uśmiechnął się paskudnie, śmiejąc bezgłośnie. Bat nie miał oporów przed kobietami, chociaż w związku wolałby być z facetem. W pewnym sensie był biseksualny, a z drugiej strony miał za sobą dwa ciężkie związki z kobietami i więcej ich nie chciał.
- Inna metoda. Rzuć wyzwanie. I tu są dwie opcje. Zrób swoje najlepiej jak umiesz i przerwij mu w połowie jego części. Nie jedź po ambicjach, bo to wkurza. Albo daj mu wygrać, technika nie inna jak u kobiet. - zmarszczył brwi. - Opcjonalnie jak masz prostego typa, to koniecznie wal z mostu. Ja na przykład bym na taki układ poszedł. Bez owijania w bawełnę.
Wzruszył lekko ramionami i przypiął się do kufla. Bar falował jak fatamorgana. Morgenstern właśnie zdecydował, że weźmie dzień wolnego z powodu nagłego, nieoczekiwanego "przeziębienia". Wypił do dna i zamówił kolejnego, zanim się rozmyślił czy przypomniał sobie powód dla którego pije jak na Octoberfeście.

_________________

Stop this 'nananana'.
This is my theme forever.
Take your filthy fingers out of my ass, only then i won't pull a trigger.
Carefully, hands above head. You're riskin' your life?
So you don' care, if I'll fuck you all night.
Come.
Handcuffed you're not so furious.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niklas Leblos
Niepozorny doktorek
avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 09/03/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Nie Mar 22, 2015 8:44 pm

To wszystko wydawało się być niepodważalnie proste. Poderwać kogoś, czy też przespać się z nim, ah czemu by nie spróbować. Dopił swojego drinka, po czym zamówił czystą, bo w końcu ma wolne, więc przyda się zaszaleć. O ile to było w ogóle możliwe u jasnowłosego. Uśmiechnął się lekko zerkając na policjanta, po czym zerknął za swoje ramie. Osoby przebywające teraz w barze nie wydawały się nazbyt atrakcyjne, chociaż gdyby Niklas był biseksualny zapewne podszedłby do tej biuściastej babki, która widocznie starała się kogoś poderwać. Zatrzymał nieco dłużej wzrok na młodym chłopaku, który rozmawiał przez telefon i był nieco przybity, jednak bardziej go pociągali dojrzalsi mężczyźni, więc to też odpadało. Nie ma tutaj ani jednego porządnego kolesia? Odwrócił w końcu głowę w stronę długowłosego i go momentalnie oświeciło. Chociaż zapewne to był wpływ alkoholu, który uderzył mu do głowy, niżeli jakieś tam ‘’oświecenie’’.
– W takim razie, może zechciałby się pan ze mną zabawić, panie policjancie?~ – zapytał nagle blondyna. Ten tekst był bardzo nie w jego stylu, może też z tego powodu mężczyzna zmarszczył nieco brwi, starając się zrozumieć pytanie, które padło przed sekundą z jego ust. Z pewnością alkohol go może nieco aż za bardzo ośmielił, ale też co miał owijać w bawełnę? W końcu Bat sam mu powiedział, że jest prostym typkiem, oboje są dorośli i wstawieni, to czemu nie? Najwyżej obróci to za chwilę w jakiś żart i szybko zmieni temat. A potem długo, długo nie skusi się na to aby z kimkolwiek wyjść na alkohol. Zdecydowanie.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bat
Komisarz Batman
avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 09/02/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Nie Mar 22, 2015 9:46 pm

Bat był w stanie fruwającym, do końca kufla brakowało mu na oko jakieś 3 lub 4 łyki piwa, gdy padło pytanie, którego się nie spodziewał. A jednak nie zdziwił się. Może to była już wina alkoholu, a może spokojnej natury blondyna. Lekko uniósł brew, kończąc piwo i odstawiając kufel na blat baru. Obrócił się przodem do Niklasa i zmierzył go oceniającym spojrzeniem z wprawą emerytowanego śledczego. Sporo stracił na hardości i obojętności przez (lub dzięki) alkohol. Pokiwał lekko głową, jakby przytakując swoim myślom, których nie dało się odczytać z nieodgadnionego wyrazu twarzy. Gapił się na niego otwarcie, może nieco zbyt długo. Zorientował się jak bardzo nawalony jest dopiero w momencie, w którym jego usta spoczęły na ustach lekarza. Nie miał w zwyczaju zamykać oczu, obserwował jego twarz przez tą chwilę, która wydawała mu się trwać co najmniej o pół godziny za długo. W rzeczywistości minęło całe 3 sekundy zanim odsunął się, niespecjalnie zresztą, od jego twarzy.
Przez krótką chwilę zastanawiał się co dalej, ale znów prostota wygrała i komisarz postanowił potraktować lekarza według jego zaleceń. W końcu specjalistów należy słuchać.
- Zamówię taksówkę. - wzorowy mundurowy, nie zamierzał jeździć na rauszu. No, pomijając już fakt, że przezornie nie wziął samochodu. Sięgnął za to do kieszeni dżinsów i w tempie ekspresowym zamówił taksówkę, głosem ani trochę nie wskazującym na to, że ledwo trzyma się na własnych nogach. Uregulował rachunek i w ciszy wciągnął Niklasa na tył taksówki. Adres podał już przez telefon, machnął kierowcy i spojrzał wreszcie na jasnowłosego. I znowu nie zanotował momentu, w którym zetknął się z nim ustami. Sam nie wiedział czy to on, czy Niklas, a może nawet taksówką zarzuciło na bok? Wiedziony pokusą przesunął dłonią po jego boku. Odrzucił karzący głos sumienia i wbił się językiem pomiędzy jego wargi. W trakcie przyszło mu do głowy, że przecież strój policjanta i kajdanki już ma. Inna sprawa, że jego wersja była mało fikuśna.

_________________

Stop this 'nananana'.
This is my theme forever.
Take your filthy fingers out of my ass, only then i won't pull a trigger.
Carefully, hands above head. You're riskin' your life?
So you don' care, if I'll fuck you all night.
Come.
Handcuffed you're not so furious.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Niklas Leblos
Niepozorny doktorek
avatar

Liczba postów : 19
Data dołączenia : 09/03/2015

PisanieTemat: Re: Devil's Nest   Pon Mar 23, 2015 3:02 pm

Taka odpowiedź zdecydowanie była wystarczająca dla mężczyzny. Jednak pocałunek tak samo go zaskoczył jak i opóźnił niektóre reakcje jego ciała. Gdy policjant dzwonił po taksówkę, Niklas starał się sobie wszystko uporządkować. O niebiosa, czyżby właśnie ktoś przystał na jego propozycję bez dania mu w twarz? Czyżby go ktoś tak po prostu przed chwilą pocałował? Na dodatek to była jedna i ta sama osoba w obydwóch przypadkach! Chyba sceptyczne podejście do alkoholu właśnie się zmieniło. Mężczyzna przysunął dłoń do swojej twarzy i zakrył nią usta, przypominając sobie pocałunek z niecałych pięciu minut. Zdecydowanie brakowało mu takiej bliskości drugiego mężczyzny. Przymknął oczy i nawet nie wiedząc jak był już w taksówce, całując się ponownie ze starszym mężczyzną. Zapewne gdyby nie alkohol odrzuciłby dłoń długowłosego, w końcu nie był typem, który lubił gdy się go nazbyt dotykało. Ale teraz? Cholernie mu się to podobało. A nawet chciał więcej, dłoń Bata wydawała się być dla niego wprost idealna.  Może też dlatego jego ramiona objęły go za kark, a całe ciało przywarło bliżej.  Nie było to na dłuższą metę wygodną pozycją, dlatego też Niklas znalazł się na kolanach Maxa, przylegając do niego jeszcze bardziej. Usta przeniosły się na kuszącą szyję, którą zaczął całować i nieco przygryzać. Jedna z dłoni przesunęła się przez cały tors mężczyzny, aż do linii jego spodni. Podciągnął do góry materiał koszulki i zaczął badać opuszkami palców brzuch Bata. Przysunął się do jego ucha, a jego język delikatnie przesunął się po miękkim płatku. Oh jaką miał ochotę go już rozebrać i móc zobaczyć całe te ciało. Wtedy też głos taksówkarza, który podwiózł ich we wskazane miejsce przerwał w fantazjach doktorka.
– Ugh… – Niklas się nieco skrzywił na wieść, że muszą już wysiąść. Zacisnął jednak zęby i wstrzymał oddech, wysiadając z auta. Jakoś nie interesował go fakt gdzie się teraz znajdywali, był zbyt napalony na policjanta, a co gorsza musiał się pilnować, żeby nie rzucić się na niego teraz.

[z/t obydwoje]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Devil's Nest   

Powrót do góry Go down
 
Devil's Nest
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Devil's Nest

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bestat :: Bohemia :: / Puby & kluby-
Skocz do:  



Upadli
BlackButler
Półwysep Memente
Cursed
HogwartDream
Halo PBF
~**~
I love PBF
Dark side of internet.
Vampire Knight
Współpraca & Toplisty