IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Własność Jacinto Floresa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kotori
Sławny Artysta
avatar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 16/02/2015

PisanieTemat: Własność Jacinto Floresa   Czw Lut 26, 2015 9:01 pm


W tej przepięknej posiadłości mieszka nikt inny jak Jacinto Flores. Parę pokoi, dwie łazienki, salon oraz ogromna kuchnia połączona z jadalnią, prezentują się od jak najlepszej strony. Nie zapomnijmy jednak o fascynującym ogrodzie oraz niewielkiej piwnicy, w której trzyma wszelakiego rodzaju rupiecie.
Sypialnia Kotoriego, została przyozdobiona fioletowymi barwami. Obok ogromnego, dwuosobowego łóżka, znajduje się szafka nocna a na niej jasnofioletowy storczyk wraz z elektrycznym budzikiem. Na ścianach zostały powieszone lampki nocne, gdzie ich światło idealnie pada na osobę w łóżku. Po prawej stronie można zobaczyć szafę wnękową, gdzie drzwiczki zostały przyozdobione lustrami, zaś na lewej stronie niewielki stolik wraz z dwoma pufami sako. Tutaj ściany zostały przyozdobione niewielkimi obrazami, które idealnie pasują do wystroju całego pokoju. Przed łóżkiem znajduje się średnich rozmiarów ciemnofioletowy, puchaty dywan, a same ściany zostały pomalowane w liliowych kolorach. Sufit jednak pozostał w białym kolorze.
Trzy pokoje gościnne zostały zrobione w jasnych i przyjemnych kolorach. Każdy ma swój wyjątkowy styl i w każdym nie zabrakło dwuosobowych łóżek oraz jakiś stoliczków, szaf czy lampek nocnych wraz z zegarami.
Warsztat Kotoriego. To w tym miejscu powstają różnego rodzaju obrazy. W jednej połowie sporo jest pędzli, farb, sztalug, płócien, zaś po drugiej masa kredek, markerów, pisaków, ołówków, kartek. Na białych ścianach można znaleźć ślady po zeschniętej farbie, ale generalnie ma tutaj należyty porządek. Są tutaj jeszcze drzwi, które prowadzą do niewielkiego pokoju ze stworzonymi obrazami. Rzadko kiedy pozwala komukolwiek tutaj wchodzić, nawet jeśli jest to jego sprzątacz czy chociażby kot.
Salon, w którym znajduje się calowy telewizor, a parę metrów od niego skórzana biała kanapa. W gablotce, na której stoli telewizor, znajduje się sprzęt grający wysokiej klasy oraz odtwarzacz na płyty. Po prawej stronie stoi półka, która zapchana jest samymi filmami czy bajkami. Przed kanapą stoi szklany stolik, a obok niego dwa skórzane fotele. Na parapecie są poustawiane zielone kwiaty wraz z jego papugą. Przy samej ścianie stoi terrarium z jego wężem. W tym pomieszczeniu jeszcze trzyma legowisko dla kota oraz drapak.


Resztę dopiszę, kiedy będzie mi się chciało~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sasha
Sleepwalker
avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Własność Jacinto Floresa   Czw Lut 26, 2015 9:38 pm

Prawdę powiedziawszy, nikt nigdy go do siebie nie zaprosił. Saszka nie nawiązywał długotrwałych znajomości - bo i nie było jak, biorąc pod uwagę rodzaj jego pracy. Nigdzie nie zagrzał miejsca, wciąż w podróży, od miasta do miasta. Wyjątkiem był Bestat, tu najwyraźniej jego pracodawca i właściciel cyrku zamierzał chyba pozostać dłużej.

Korotkow nigdy by się nie spodziewał spotkać w tym miejscu jakąkolwiek znaną sobie twarz, a już na pewno nie oczekiwał Kotoriego. Poznał go ze dwa lata temu zupełnym przypadkiem, dobrze zapamiętał. A teraz co? Ktoś zajrzał do jego przyczepy po pierwszym występie, a mały Sasha omal nie zamachnął się na delikwenta miedzianym rondlem, który akurat niósł z potrawką w środku. Nie spodziewał się nikogo - cyrkowcy sanowali zazwyczaj swoją prywatność, więc stąd i ten dziki odruch.
A chwilę później już skakał koło rudego, nie mogąc uwierzyć, że tak ich szczęśliwie rzuciło w tym świecie. Przynajmniej jedna znajoma, przychylna twarz, co do tego raczej nie miał wątpliwości. Rosjanin znał się na ludziach, miał wiele czasu na obserwację, na wyciąganie wniosków. Jacinto z początku wydawał mu się dziwny. Może dlatego, że zupełnie odbiegał od tego, co Saszka zdążył poznać przez całe swoje niezbyt długie życie? No i w sumie, kto to mówi - dziwny. Jakby u nich dziwów było mało.


Dotarł pod wskazany adres, choć miał z tym niejakie trudności. Rzadko kiedy decydował się na oddalanie od grupy, nie opuszczał terenu na którym się rozbijali. Oczywiście, że miał wolny czas, jak i każdy inny artysta. Specyficzny zawód rządzący się specyficznymi regułami, o których nie chciał teraz myśleć.
Zaabsorbował go duży dom z wypielęgnowanym ogrodem. Taki, o jakim marzył, zdjęcia podobnych, wyciętych z gazety przystrajały mu ścianę nad łóżkiem. Kiedyś też będzie taki miał, i basta.
Starał się wyglądać normalnie, choć i teraz, ubrany w luźny, neutralnie beżowy sweter i parę czarnych spodni, miał wrażenie, że ludzie patrzą na niego jakoś krzywo w tej schludnej, całkowicie normalnej dzielnicy. Pewnie przez te zielonkawe włosy.
Miał nadzieję, że Kotori nie ma psa. Nie, żeby bał się dużych zwierząt, w końcu był za pan brat z ich cyrkowymi lwami - ale jakoś wolał, by nic na niego nie wyskoczyło zza płotu. Zadzwonił do drzwi i przechylił głowę na bok, zerkając na wizjer.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotori
Sławny Artysta
avatar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 16/02/2015

PisanieTemat: Re: Własność Jacinto Floresa   Pią Lut 27, 2015 3:09 pm

Najwyraźniej los chciał, aby ich drogi na nowo się skrzyżowały. Kotori z początku niechętnie poszedł na występ cyrkowy, na który zaprosił go jego znajomy, aby móc później coś obgadać. Z wyraźną niechęcią rudzielec przysiadł w trzecim rzędzie. Nie miał jakieś szczególnej ochoty na oglądanie takich występów, no ale z grzeczności nie odmówił zaproszenia. Występ rozpoczął się, a niewiele później Jacinto rozpoznał znajomą twarz. Automatycznie niechęć do oglądania gdzieś przepadła, a tuż po samym pokazie, zostawił swojego towarzysza na pastwę losu i ruszył w stronę przyczep, gdzie teoretycznie widzowie mieli zakaz wstępu. Zorientował się, która z przyczep jest Sashy i po prostu do niej wszedł.
Na przywitanie prawie dostał rondlem, co teraz wspomina w sympatyczny sposób. Po przywitaniu, Kotori został z jakąś godzinę u chłopaka, zapominając kompletnie o tym, że przyszedł tutaj nie sam. Przeprosił mężczyznę za najście oraz za to, że musiał już iść i zaprosił go do siebie na obiad. Pożegnał się z nim i opuścił teren przyczep, teraz przepraszając znajomego, że go tak paskudnie zostawił.
Nadszedł oczekiwany dzień, czyli dzień spotkania. Sasha dzisiaj miał przyjść na obiad do Kotoriego, który to własnoręcznie zrobił. Skoro miał jakiś tam talent w gotowaniu oraz miał okazję pochwalić się nim, nie zamierzał próżnować i zamawiać jakiegoś żarcia z jednych najdroższych restauracji. Ładnie nakrył do stołu; był biało żółty obrus, ładna zastawa obiadowa oraz pierwsze i drugie danie. Oczywiście deseru także nie zabrakło w jego skromnym menu. Usłyszał dźwięk dzwonka, więc poszedł otworzyć drzwi. Jego kot również ruszył w stronę drzwi, będąc niezmiernie ciekawy, kto stoi po drugiej stronie. Podczas otwierania drzwi, zaplątał się między nogami rudzielca, przez co był zmuszony pogonić go stopą. Oczywiście jego oczom ukazał się nikt inny jak Sasha. Uśmiechnął się do niego delikatnie, otwierając teraz szerzej drzwi.
- Witaj, wejdź proszę - zachęcił go gestem ręki, a kiedy Krotkow znalazł się w środku, Flores zamknął drzwi na zamek i powiedział, aby rozgościł się jak u siebie. Oczywiście Kotoriego kot musiał zwrócić swoją uwagę na nowego przybysza. Zaczął łasić się do nóg gościa, czekając, aż ten weźmie go na ręce i zacznie go głaskać. W innym wypadku spokoju mu nie da, do póty właściciel nie zadziała i nie wygodni go od niego.
- Jesteś głodny? Jeśli jeszcze nie, to można coś innego porobić - zasugerował, opierając się o framugę między przed pokojem a salonem, mając również widoczność na towarzysza. Chyba oboje się cieszyli z tego, że udało im się spotkać po raz kolejny i to w takim miejscu. Teraz będą częściej się spotykać, a przynajmniej taką miał nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sasha
Sleepwalker
avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 25/01/2015

PisanieTemat: Re: Własność Jacinto Floresa   Nie Mar 01, 2015 6:40 pm

Kotori miał... kota. Sympatyczne stworzenie wpierw plątało mu się ciekawie pod nogami, a także i później, gdy Saszka wszedł do środka. Oczywiście jak to większość kotów, z miejsca rozpoczął dopraszanie się o uwagę, wspinanie po nodze i mruczanie ile wlezie, oby tylko ktoś zechciał podrapać pieszczocha po brzuchu.
O dziwo, młody Serb z lekka bał się kotów - chyba, że były to lwy. Z ich cyrkowymi lwami był za pan brat, często straszył nimi pozostałych; nikogo tak się nie słuchały, nawet wobec treserki były niezbyt karne.

Rzucił okiem przelotnie po dwóch pokojach będących bodajże głównymi tego popołudnia. Kuchnia, salon. Wszystko na błysk, przez co zrobiło mu się poniekąd głupio, że zmusił Kotoriego do porządków i kłopotania się obiadem. Bo jak wnosił po elegancko zastawionym stole, najpewniej w końcu zje coś porządnego, może nawet z deserem na dokładkę.
Jego spojrzenie osiadło na paru bibelotach, skrzywił się do siebie samego - nie kradnij, to twój gospodarz.

Wcisnął się na kanapę, odpędzając od siebie niezbyt przystające myśli. Jego lepkie i zręczne dłonie znane były wszystkim będącym w interesie, w końcu między innymi z tego żyli cyrkowcy. Przynajmniej ich trupa, no cóż.
Na pytanie czy jest głodny, oczywiście pokręcił energicznie głową. W paradę weszło mu jednak donośne burczenie, więc podciągnął kolana pod brodę i uśmiechnął się przepraszająco za tak bezczelne kłamstwo. Jadł rano, potem lunch między występami; Korotkow był tak naprawdę wiecznie głodny.
Bardzo chętnie zajrzałby mu do kuchni (zerkał co chwilę w tamtym kierunku, w razie gdyby ktoś jeszcze nie zauważył), zwłaszcza, że dochodziły z niej bardzo smakowite odgłosy. Nikt nigdy nie zaprosił go nigdzie, więc obawiał się (bez przesady, w gruncie rzeczy wcale nie zaprzątał tym sobie głowy), że jego etykieta przy stole pozostawia wiele do życzenia. Potrafił posługiwać się widelcem, łyżką, doskonale nożem - ale łyżeczki deserowe? Widelec do ryby? Huh? Pardon?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotori
Sławny Artysta
avatar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 16/02/2015

PisanieTemat: Re: Własność Jacinto Floresa   Pon Mar 02, 2015 8:05 pm

Nie sądził, że chłopak może z lekka bać się kotów, toteż swojemu pozwalał na nieco swobody przy gościu. Nie każdy musi lubić te prymitywne stworzenia, no ale póki co Kotori nie zauważył zgorszenia ze strony gościa. Może jakby mu jakoś za gestykulował, toby wygonił kocurka.
W zasadzie zielonowłosy nie zmusił Floresa do sprzątania. Zawsze miał tutaj porządek, o który dbał, pomimo, że ma zatrudnionego sprzątacza. Jest osobą, która szanuje czyjąś wykonaną pracą, nie wyobraża sobie, kiedy ktoś nie jest wstanie jej poszanować. Tamten człowiek się namęczył, aby w mieszkaniu Artysty było czysto, pachnąco i przyjemnie. A co z gotowaniem? Osobiście lubił to robić, tyle że mało kiedy miał dla kogo gotować. Jednak jeśli nadarzy się ku temu okazja, nie jest wstanie jej od tak po prostu zmarnować. Dla niego byłoby grzechem nic ugotować!
Kiedy młody mężczyzna wszedł do środka, jego oczom mógł także rzucić się sporych rozmiarów telewizor, a szczególną uwagę zwracało tutaj terrarium z dorosłym wężem zbożowym oraz papuga, która od razu po ujrzeniu gościa, powiedziała urocze "witaj".
Przez chwilę był wstanie mu uwierzyć, iż nie jest głodny, do póty jego brzuch nie wydał wstrętnych i zdradzieckich odgłosów. Może Sasha twierdził, że nie jest głodny, ale brzuch twierdził inaczej. Na te niewinne kłamstwo uśmiechnął się delikatnie do niego i gestem ręki zachęcił go, aby poszedł z nim do kuchni, gdzie również znajdowała się jadalnia. Oczywiście przyuważył, jak to chłopak co jakiś czas tam zerkał, co zresztą było uroczym widokiem.
Będąc już w kuchni, zobaczył, jak się miewa danie drugie. Potrzebowało jeszcze chwilę czasu na dojście - idealny czas, aby zjeść razem przygotowaną zupę rybną. Nalał ją do talerzy i ostrożnie przeniósł na stół. Pierw dał gościowi, potem sobie. Przysiadł do stołu, biorąc łyżkę, życzył smacznego i zaczął powoli jeść.
- Smakuje Ci? Sam przygotowywałem - spytał z ciekawości. Lubił być chwalonym, ale też chciał usłyszeć, a raczej w wykonaniu Sashy zobaczyć szczerość. Krytyka u niego również jest mile widziana, bo wtedy wiedział, jakiego błędy już nie popełniać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Własność Jacinto Floresa   

Powrót do góry Go down
 
Własność Jacinto Floresa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Bestat :: Arkadia :: / Tereny mieszkalne :: Domki jednorodzinne-
Skocz do:  



Upadli
BlackButler
Półwysep Memente
Cursed
HogwartDream
Halo PBF
~**~
I love PBF
Dark side of internet.
Vampire Knight
Współpraca & Toplisty